HG SS
Blog > Komentarze do wpisu
« ORGANIZACYJNA
Graduation part 1 +18 »

'Czarodziejskie dopasowanie' [+18]
hah ha ha ! udało się... co prawda nie to, co zamierzałam na początku, ale to też się liczy :D tak więc, proszę bardzo... tłumaczenie 'Mating Magic' autorstwa panny froggy :) podziękowania dla wspaniałych bet: Cyzia i Mionka94, obie odwaliły kawał dobrej roboty => dziewczyny, jesteście fantastyczne !! :D a teraz tak... parę ostrzeżeń [które mają przestrzegać, a nie zachęcać !!!]: - brzydki język [metaforycznie] - Hermiona używa brzydkich słów :D - występują sceny seksu, w tym trójkącik :D [albo raczej, nie występują, ale są istotą tej miniaturki :D] eee...? to chyba wszystko... miłego czytania! pozdrawiam, Gee :))

Czarodziejskie Dopasowanie

 

Czarodziejskie Dopasowanie: tchnienie nowego życia dla każdego związku!

 

Tak brzmiał napis na słoiczku, na co Hermiona zmarszczyła brwi. Nie była właściwie w żadnym związku. W pewnym sensie chodziła z Ronem, ale nie była pewna, czy coś im z tego wyjdzie. Poza tym, tak, czy siak, cokolwiek to było pomiędzy nią a chłopakiem, przydałoby się coś do podgrzania atmosfery.

Zdecydowała więc. Ostrożnie zanurzając opuszki palców w małym słoiku, nabrała na nie małą ilość przezroczystego żelu. Wzięła głęboki oddech i zaaplikowała trochę na swoją lewą powiekę. Substancja momentalnie wchłonęła się w skórę, a Hermiona pokryła nią tak samo i drugą powiekę. Przez moment czuła mrowienie, które chwilę później zniknęło.

 

***

 

Uśmiechając się do siebie, dziewczyna wędrowała po mieszkaniu na Grimmauld Place w poszukiwaniu Rona. Zawarła ze sobą układ; jeśli Czarodziejskie Dopasowanie nie zadziała, da sobie z Weasley'em spokój. Żadna dziewczyna nie powinna marnować swoich najlepszych lat, czekając na chłopaka, nawet, jeśli był on pierwszym, z którym spała.

Hermiona zauważyła nagle kogoś stojącego na korytarzu.

- Dzień dobry, Hermiono- powiedział Syriusz. Wyglądał na niezmiernie znudzonego.

- Cześć, Syriuszu - uśmiechnęła się w odpowiedzi. Już miała zamiar ruszyć się i kontynuować swoje poszukiwania, kiedy coś w Syriuszu sprawiło, że przystanęła.

Ciemne, tajemnicze oczy. Gęste, czarne włosy, które tak przepysznie opadały na jego oczy, kiedy na nią patrzył. Dłonie z długimi palcami w połowie wepchnięte do kieszeni. Szerokie ramiona, męski podbródek oraz szczupły i absolutnie boski tyłek (na szczęście nie ukryty pod płaszczem).

Proszę, proszę! Gdzie się chowałeś cały dzień?

Święty Merlinie. Syriusz był cholernie gorący, a ona nie zauważyła tego wcześniej? Jak mogła nie zauważyć tego wcześniej? Hermiona czuła, że musi się powachlować. Ten mężczyzna był bez wątpienia jadalny!

- Wszystko w porządku? - spytał, przekrzywiając głowę - Jesteś trochę zarumieniona.

- Jakoś tak dzisiaj promieniejesz.- dziewczyna wybuchnęła przytłoczona reakcją, jaką w niej wywołał. Nigdy w życiu nie była tak mokra! Jego całe ciało wydawało się nagle promieniować seksem, a ona pragnęła mieć z tego choć odrobinę!

Brwi Syriusza podjechały w górę, aż do gwiazd.

- Ee... dziękuję?

- Mój Boże, masz jakiekolwiek pojęcie, jak seksownie wyglądasz w tych dżinsach?- zawołała, niezdolna, aby się powstrzymać. Był gorący, a ona go chciała. Szybko.

Jaki Ron? To rude, piegowate coś? Kto?

- Hermiona? - zapytał czarodziej, a jego głos był bardziej pytający, niż niepewny.

- Weź mnie - wyjęczała żałośnie dziewczyna, chwytając za kołnierzyk jego koszuli i przyciągając do siebie. Musiała stanąć na palcach, aby dosięgnąć jego ust, ale wyglądały one tak mięsiście i zapraszająco i... i...

Kiedy jej język wdarł się do jego ust, Syriusz jedynie wydał z siebie zaskoczone 'mmph', ale nie odepchnął jej. Przycisnęła swoje ciało do jego, pragnąc dotyku twardego, szczupłego ciała mężczyzny.

O, święta krowo, gdybyś tylko mogła poczuć sześciopak tego faceta! Te mięśnie! Dawaj tu wszystko, Syriuszu, bożku seksu!

Niezbyt świadoma, że cały jej umysł jest w stanie chaosu, Hermiona zaczęła szarpać jego koszulę, odrywając ręce od jego ciała.

- Teraz – zażądała -Weź mnie teraz!

- Hermiono, czy nie myślisz…- zaczął, ale dziewczyna złapała jego ręce i szybko przycisnęła je do swoich piersi.

- Nie, nie, nie, nie. Nie myśl, Syriuszu. Po prostu to zrób. Och - jęknęła, kiedy jego dłonie zacisnęły się na niej i przyciągnęły jej ciało bliżej. Mężczyzna pochylił głowę i pocałował ją mocno, a całe ciało dziewczyny aż błagało o więcej dotyku.

- Wiesz, że przestanę, kiedy tylko mi powiesz? - wydyszał, zmagając się z jej bluzką -Naprawdę, nie powinienem tego robić, Hermiono i... O, Merlinie! Zdecydowanie nie powinienem ci pozwalać robić tego!

Dziewczyna klęczała, z rękoma zaciekle pracującymi przy jego pasku.

- Nie przejmuj się - wyszczerzyła zęby w uśmiechu, wreszcie uwalniając szybko twardniejącą erekcję z jego bokserek - Nikt nie musi wiedzieć.

- Nie tutaj, w każdym bądź razie - wychrypiał Syriusz. Kiedy Hermiona zsuwała jego spodnie, oblizując usta, mężczyzna postanowił uciszyć swoje, w pewnym sensie upośledzone, sumienie. Jednak nie zamierzał pozwolić jej obciągać sobie na środku korytarza.

- W porządku - westchnęła, wstając. Zaraz pociągnęła go do najbliższego pokoju, który okazał się być pustą sypialnią. Sypialnią Artura i Molly, jeśli dobrze pamiętała.

Zdzierając z siebie ubrania z zawrotną prędkością, brązowowłosa odwróciła się do Syriusza i uniosła brwi. Wciąż stał tam, wpatrując się w nią, z rozpraszająco wystającym ze spodni penisem.

- Więc jak? Zamierzasz mnie pieprzyć w ubraniach? - spytała zarumieniona, ale nie zważała na to. Merlinie, on był taki duży i twardy, a ona potrzebowała go tak straszliwie!

Wyszczerzył zęby w uśmiechu, po czym szybko pozbawił się koszuli i butów. Następnie zsunął pospiesznie dżinsy w dół i stanął naprzeciwko dziewczyny.

- Bez problemu, Hermiono. Na łóżku?

- Tak - jęknęła, pozwalając sobie upaść do tyłu na wyżej wymienioną część umeblowania. Patrzyła głodnym wzrokiem na teraz już nagiego mężczyznę, który wspiął się na łóżko tuż za nią.

- Nie wyglądasz źle w tym stroju.- Syriusz uśmiechnął się, pochylając nad nią i przygryzając jej szyję. Hermiona aż zajęczała z desperacji.

- Proszę, Syriuszu, teraz - błagała, zarzucając nogi do góry i owijając nimi jego pas - Potrzebuję cię!

Syriusz jęknął i sięgnął w dół, aby się dobrze umieścić.

- Nie jesteś...?

- Wielkie nieba, nie jestem dziewicą!- powiedziała brązowowłosa z zapałem -Czemu wszyscy myślą, że skoro jestem kujonem, to nie uprawiałam seksu?

Czarodziej się roześmiał, a następnie zaczął w nią wchodzić, na co Hermiona załkała z ulgi.

- Kujon, tak? - zaśmiał się cicho i pocałował ją delikatnie -W takim razie bardzo gorący kujon.

- Syriuszu! - jęknęła dziewczyna, czując jak zatapia się w niej wielokrotnie, stawiając jej skórę w płomieniach.

- Tak, właśnie tak, Hermiono, jęcz moje imię - wydyszał, przyspieszając swoje pchnięcia -Powiedz to!

- Syriusz!

 

***

 

Jeden smakowity, szybki seks i zdecydowanie-za-głośny-by-być-przyzwoitym orgazm później, Hermiona wygładziła włosy na tyle, na ile było to możliwe i zapięła bluzkę. Syriusz nadal jeszcze dyszał w łóżku.

- Trochę się dzisiaj zdenerwowaliśmy, co? - zapytał, uśmiechając się z tym apetycznie z dzikim wyrazem twarzy jaskiniowca tuż po kopulacji. Brązowowłosa poczuła kolejne fala pożądania, przychodzące i cofające się.

Znowu? Przecież dopiero co...

- Czego oczekiwałeś, chodząc po domu w tych spodniach? - powiedziała, uśmiechając się z samozadowoleniem -Do zobaczenia, Syriuszu.

Zaraz szybko opuściła pokój, zawstydzająco świadoma tego, na jak bardzo zdesperowaną musiała wyglądać.

Właśnie uprawiałam seks z Syriuszem i to było fantastyczne! Ale... dlaczego? To znaczy, Ron i ja nigdy nie dyskutowaliśmy nad sprawą wyłączności, ale... czy nie chciałabym, żeby nam się układało?

Ale Syriusz wyglądał tak pociągająco, że musiała go mieć!

Chwila… wyglądał! Oh! Czarodziejskie Dopasowanie! Oczywiście. To żel sprawiał, że zachowywała się w ten sposób! Hermiona przełknęła nerwowo ślinę. Jeśli będzie tak reagować na każdego atrakcyjnego mężczyznę, jakiego zobaczy, będzie miała wielki problem.

Chyba, że najpierw znajdzie Rona. Jeśli specyfik sprawiał, że widziała najlepsze cechy wszystkich mężczyzn, musiała tylko spojrzeć na Rona, a on już potrafił sprawić, żeby była zajęta. To miało działać tylko przez dwanaście godzin; była pewna, że potrafi być zajęta przynajmniej przez taki okres czasu, jeśli chłopak nie zupełnie wypełni jej te godziny.

Zaczęła biec, kierując się w stronę pokoju, jaki zajmowali on i Harry.

 

***

 

- Serio, Ron. To wszystko?

Ron zarumienił się wściekle, poczynając od uszu.

- Wybacz mi bycie dla ciebie aż tak niewystarczającym.

Dopiero wtedy Hermiona zdała sobie sprawę z ilości jadu w swoich słowach. Biorąc go za rękę, obdarzyła go szybkim buziakiem w policzek.

- Przepraszam. Nie miałam tego na myśli

Spojrzał na nią, nadal widocznie zawstydzony.

- Wpadłaś tu bez uprzedzenia...

Hermiona odparła atak śmiechu. Znalazła Rona i natychmiast została pokonana przez pragnienie na myśl o jego szerokich ramionach, żywych, cynamonowych oczach, niesymetrycznym uśmiechu, kiedy spojrzał na nią, zdradzając tym samym, że był bardziej, niż zainteresowany.

Naskoczyła na niego, zdzierając z niego ubrania i zaczynając ściągać swoje. Pchnęła go na łóżko, usiadła na nim i właściwie, wzięła sprawy w swoje ręce.

Doszedł w ciągu niespełna pięciu minut, a Hermiona była nadal diabelnie napalona.

Ubierając się, westchnęła. Sprawić, że była zajęta? Nie ma tyle szczęścia. Dziewczyna już czuła podniecenie, widząc (wciąż pod wpływem zaklęcia) jego przystojne rysy, jednak Ron miał na dzisiaj wyraźnie dość.

- Myślę, że pójdę z powrotem do swojego pokoju -stwierdziła, starając się brzmieć swobodnie -Do zobaczenia na kolacji.

Pozostawało jej przynajmniej dziewięć godzin, by próbować usnąć jakoś skutki działania żelu.

Zamknęła za sobą drzwi, oparła się o nie i wzięła głęboki wdech. Jest dobrze, powiedziała do siebie. Musiała tylko dojść do swojego pokoju, gdzie nie było żadnych mężczyzn, którzy by mogli ją rozpraszać i czytać przez parę godzin. Może też weźmie prysznic.

- Cześć, Hermiono. Co tutaj robisz?

O, Boże. To Lupin.

- Ee... nic. - odpowiedziała zarumieniona. Zrobiła krok w stronę swojej sypialni -Właśnie szłam do swojego pokoju.

Merlinie, był taki przystojny! Czujne, niebieskie oczy, męska blizna schodząca w dół po boku jego szyi, włosy jak futro, które zwykł przywdziewać raz na miesiąc... I te wilcze zmysły; mógł prawdopodobnie wyczuć ją i to, do czego zmierzała!

- Z pokoju kogoś innego? - spytał cicho.

Hermiona przełknęła, tak bardzo zawstydzona tym, jak strasznie bolała ją bliskość tego mężczyzny, zwłaszcza po porażce z Ronem.

- Dlaczego tak myślisz? – spytała ostrożnie.

- Bo pachniesz nimi, - powiedział, potwierdzając tym samym jej podejrzenia - Ronem... i Syriuszem?

Dziewczyna przygryzła wargę.

- Proszę nie... nie mów nikomu. – błagała cicho.

- Dlaczego, jeśli mogę wiedzieć? - spytał, mierząc ją wzrokiem z góry na dół.

- Produkt Weasley'ów. - odpowiedziała, unikając jego spojrzenia. Boże, jeśli będzie tak na nią patrzył, z pewnością na niego też naskoczy! - Proszę, profesorze, ja...

- Nie jestem już twoim profesorem, Hermiono. - powiedział Remus, kładąc przyjacielską dłoń na jej ramieniu. Jęknęła, czując ten dotyk.

- Nie… - zacięła się. - Albo ja... Jesteś z Tonks, prawda?

Spojrzał na nią zmieszany.

- Wiesz, że tak.

- Więc nie dotykaj mnie, albo naskoczę na ciebie, a ona bardzo się wścieknie. - wyjaśniła Hermiona, po czym odwróciła się i odbiegła. Nie, nie, nawet za milion lat nie próbowałaby namawiać Lupina do niewierności. Lubiła Tonks i...

I on był tak bardzo apetyczny! Merlinie, widziałeś te mięśnie ud? Woof!

Tuż za zakrętem, który właśnie minęła, wpadła i odbiła się od czegoś wysokiego i twardego o czerwonych włosach, po czym wylądowała na dywanie.

Podnosząc wzrok w górę, ze swojej aktualnej pozycji na podłodze, spojrzała z przerażeniem na Freda i George'a. To oni byli twórcami Czarodziejskiego Dopasowania i to oni odpowiedzialni byli za jej obecny stan.

To oni byli jednocześnie tak totalnie, urzekająco i rozbrajająco podniecający. Czarujący, swawolni, szelmowscy...

- Wy! - wydyszała, czując ich ręce blisko jej własnych, ciągnących ją do góry. - Dranie!

- Dranie? My? - spytał George, marszcząc brwi. - Do czego to się może odnosić, Gred?

- Nie mam pojęcia, Forge. - odparł Fred - Mogłabyś to rozwinąć, Miona?

Przezwisko, jakie nadali jej Weasley'owie zdawało się przetoczyć po jego języku, zanurzyć w czekoladzie i ubrać w seksowną bieliznę, zanim zdołało dosięgnąć jej uszu. Hermiona zagryzła wargę, aby zatrzymać skomlenie, jakie wpełzło na jej usta z niebezpiecznym prawdopodobieństwem wydostania się z niej.

- Nigdy więcej nie spróbuję żadnego z waszych produktów! - wyjęczała, stopniowo cofając się. Kiedy bliźniacy zauważyli, że ją przestraszyli, uśmiechnęli się złowieszczo i podążyli za nią, osaczając ją w kącie.

- O którym konkretnie mowa? - parsknął Fred.

- Czarodziejskie Dopasowanie. - wyszeptała Hermiona, oszołomiona seksem emanującym z obojga mężczyzn. Było ich w końcu dwóch!

Fred i George patrzyli na nią, a ich brwi podjechały do góry.

- Czarodziejskie Dopasowanie?

- Tak.. - wyjęczała, przygryzając wargę i próbując patrzeć wszędzie, byle nie na nich. - I teraz każdy jest dla mnie tak cholernie atrakcyjny!”

- Nawet my? - spytał George swobodnie, jednak spojrzał na nią z pewnym zainteresowaniem.

- Tak! - powtórzyła i niezdolna się zatrzymać, dosięgnęła i delikatnie dotknęła piersi Freda. - Tak bardzo seksowni!

George nie tracił czasu; pochylił się i mocno pocałował dziewczynę. Hermiona wydała z siebie pisk zaskoczenia, ale zacisnęła swoje dłonie na jego koszulce i oddała pocałunek z taką samą siłą. Co za mężczyzna!

Rudy uwolnił jej usta i wtedy Fred schylił się, aby również ją pocałować. Oni nawet całują tak samo!

- Więc, którego byś chciała? - George wyszczerzył zęby w uśmiechu, poruszając sugestywnie brwiami do swojego brata. – Albo… którego chciałabyś najpierw?

- Obu! - zaskomlała Hermiona, biorąc ich za ręce i wciągając do najbliższego pokoju – starego gabinetu Blacków. - Obu. W tym momencie, w tym miejscu!

- Nie robiliśmy tego wcześniej, czyż nie, Gred? – spytał George brata.

- Nie, Forge. Ale zawsze musi być ten pierwszy raz, nie sądzisz? - odparł Fred.

Brązowowłosa uśmiechnęła się zawzięcie i zdarła z siebie bluzkę, której los zaraz podzieliła i spódnica. Stanik zgubiła przy zabawach z Syriuszem, a swoje majtki podejrzewała o walanie się gdzieś w pokoju Rona. Nareszcie! Ktoś, kto mógł wnieść w ten dzień trochę działania!

Fred był nagi. George był nagi. Hermiona opuściła się na kolana przed George'm i przesunęła swoim językiem raz, powoli, przez całą długość jego penisa. Nareszcie!

Chwilę później również George opadł na kolana, pchając je głowę w dół, w kierunku swojej pachwiny. Dziewczyna szczęśliwie się do tego dostosowała, dopóki nie poczuła za sobą Freda. Rozsunęła nogi, a penis George'a wypadł jej z ust, kiedy zajęczała głośno.

Fred pchnął szybko ku jej wnętrzu, aż zadrżała. Taki gorący!

- Boże, tak! - załkała, jednak George nie był szczęśliwy, będąc wciąż ignorowanym, toteż jego ręka delikatnie poprowadziła wargi brązowowłosej z powrotem do wcześniejszego zadania. Ledwie zaczęła się rozpływać pod posuwistymi ruchami w swoim wnętrzu, a już mogła poczuć swoje usta, traktowane w podobny sposób. Użyła więc swojego szybkiego języka do pożytecznej roboty i już po chwili mruczała wokoło George'a.

Dwóch czerwonowłosych bogów seksu pożądających ją. Dwóch mężczyzn. Młodych, przystojnych mężczyzn, zajmujących się nią, niczym aktorką porno, a to wszystko w rodowym gabinecie Blacków. Dwie pary rąk; jedna na jej biodrze i między nogami, druga wplątana we włosy.

Wreszcie Hermiona wydała z siebie głośny okrzyk stłumiony przez erekcję Weasley'a i doszła, mocno zaciskając się na Fredzie.

- Rety, Gred - wydyszał George. - Chętny króliczek, nie sądzisz?

- Cholera! - zawołał Fred w odpowiedzi, kiedy dziewczyna wcisnęła się w jego biodra. Kiedy poczuła w sobie wytrysk jednego z bliźniaków, mogła wyczuć kolejny wstrząs i skurcz, pod dotykiem swojego języka. W kilka chwil George rozlał swoją spermę w jej gardle, upojony widokiem swojego brata oraz Hermiony głośno szczytujących.

Powoli, miażdżąc się nawzajem i ślizgając po sobie, dopóki nie byli zaspokojeni i bliscy załamania ze zmęczenia, cała trójka zatonęła w dywanie; Hermiona z głową na biodrach George'a, a Fred odpoczywający na brzuchu dziewczyny.

- Dobra robota, Hermiono! - wydyszał George ze śmiechem w głosie. -Przebrnąć przez dwóch Weasley'ów w mniej niż dwadzieścia minut? Z pewnością ustanowiłaś nowy rekord!

- Czemu? Zazwyczaj trudniej was usatysfakcjonować? - spytała, szczerząc się do piegowatej twarzy ponad nią.

- Nie, to po prostu niesamowite, że miałaś nas obu, nagich, w tym samym czasie. - wyjaśnił Fred, przesuwając się i moszcząc tak, aby było mu wygodniej. - Nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek to robił, odkąd mama kąpała nas, gdy mieliśmy około pięciu lat.

- Zawsze jest ten pierwszy raz. - zaśmiała się Gryfonka. Gdy chwilę później napotkała spojrzenie George'a jej uśmiech zanikł. O, Merlinie, jego oczy były, niczym płynna czekolada! Zmieniając pole widzenia, patrząc na Freda, zauważyła jego szczupłą, kanciastą powierzchnię ciała. Fred był zbudowany idealnie do Quidditcha, lepiej od Rona, i zapragnęła jeszcze raz poczuć dotyk ich ciał na swoim.

- Kolejna runda? - zapytała z nadzieją, czując mokre gorąco pragnienia, rozlewające się w jej podbrzuszu.

- Teraz? - wykrzyknął Fred, wpatrując się w nią. - Przecież dopiero co skończyliśmy jedną!

- Nic na to nie poradzę! - zawołała, szybko wstając. - To przez was i to cholerne Czarodziejskie Dopasowanie!

Bracia uśmiechnęli się do siebie.

- Myślisz, że powinniśmy spróbować dać to Angelinie i Katie? – spytał Fred.

Zdesperowana Hermiona jęknęła, nakręcana przez ten seksowny sposób, w jaki uśmiechali się bliźniacy (co oczywiście potęgował fakt, że byli wciąż nadzy).

- Muszę iść. I... dzięki.- Z zawrotną prędkością wciągnęła na siebie ubrania, zanim opuściła gabinet i młodych mężczyzn, wyglądających na bardzo zmieszanych.

 

***

 

Dziewczyna rzuciła się na sofę w bibliotece.

Odkąd opuściła gabinet, spotkała Harry'ego i Ginny, migdalących się w kącie, co sprawiło, że chciała biec do chłopaka, a Ginny zepchnąć z drogi. Następnie wpadła na Szalonookiego Moody'ego i teraz wręcz czuła odrazę do siebie, przez bycie naprawdę zaintrygowaną jego zdecydowanie męską mrukliwością.

Zanim zdołała dotrzeć do biblioteki – jedynego miejsca, gdzie właściwie nikt więcej nie raczyłby się pojawić – wpadła także na Artura Weasley'a (od którego uciekła, zanim powiedziała 'Dzień dobry'), Billa z Fleur (zdołała zarejestrować kolejnego gorącego Weasley'a) oraz profesora Dumbledore'a (jak w przypadku Artura, zwyczajnie zwiała).

- Boże! - zawołała, z zawstydzeniem chowając twarz w dłoniach.

Uprawiała seks z Syriuszem, Ronem i bliźniakami w przeciągu mniej, niż czterech godzin, a teraz znów była podniecona, przez samo zauważenie, jak dobrze ukształtowane jest ciało Billa. Musiała coś zrobić i to szybko.

- Panno Granger, póki niektórzy z nas starają się czytać, byłbym wdzięczny, jeśli przeniosłaby się pani gdzieś indziej ze swoimi modłami. To biblioteka, nie kaplica.

O, cholera.

To był Snape. Severus Snape, tłustowłosy dupek, siedział na krześle, zwrócony twarzą do kominka, a ona nawet go nie zauważyła, wchodząc do pomieszczenia! Hermiona poczuła, jak jej twarz wściekle się rumieni.

- Jestem też ciekaw, dlaczego zamknęła pani drzwi, panno Granger.

Dziewczyna stanowczo zamknęła oczy. Będzie dobrze tak długo, jak nie będzie na niego patrzeć. Jeśli tylko mogłaby tego uniknąć, mogłaby również uniknąć rzucenia się na Snape'a.

- Proszę na mnie patrzeć, jak do pani mówię - zażądał. Z rosnącym uczuciem lęku gromadzącym się w brzuchu, powoli otworzyła oczy i zobaczyła nauczyciela, patrzącego na nią pogardliwie.

Był wysoki. Był czarny. Jego zakrzywiony nos był najbardziej majestatycznym i silnym, jaki kiedykolwiek widziała. Jego oczy zdawały się płonąć szatańskim ogniem, a długie, zręczne palce były delikatnie zaciśnięte na obitej w skórę książce.

Do diabła. Prawdopodobnie pod tymi szatami ma ukryte perfekcyjne ciało!

Nieodziany w nauczycielskie szaty, Snape nosił proste, czarne okrycie z ciemnoniebieską podszewką. Dla Hermiony całość prezentowała się niezwykle miękko i zmysłowo.

Och, profesorze, byłam niegrzeczną dziewczynką, proszę mnie ukarać!

- Wygląda pani, jakby się źle czuła - stwierdził, głosem pozbawionym współczucia. - Złapała pani coś zaraźliwego?

- Nie… - jęknęła, zagryzając wargę. - Proszę, profesorze...

Uniósł brew do góry.

- Nie jestem twoim nauczycielem od ponad miesiąca. 'Proszę pana' wystarczy.

- Proszę… -mruknęła, wstając. Po prostu musiała mieć tego mężczyznę! Nie była tak napalona od czasu... Syriusza! - Proszę, mógłby mi pan pomóc?

Snape uśmiechnął się kpiąco.

- Nie widzę powodu, dla którego miałbym zrobić taką rzecz.

Dziewczyna westchnęła, udając pokonaną.

- Dobrze, w takim razie wydaje mi się, że będę musiała znów znaleźć Syriusza. Jestem pewna, że zrobi to lepiej, tak, czy inaczej.

Mężczyzna wydawał się być zaintrygowany.

- Zrobi co, panno Granger?

- Zerżnie mnie do utraty zmysłów - odpowiedziała niewinnie Hermiona, mrugając powoli. - Więc, jeśli pan wybaczy...

Snape wstał i przesunął się o jeden krok w prawo, blokując jej przejście.

- W co pani pogrywa, panno Granger? – spytał, patrząc na nią podejrzliwie.

- Nazywa się to 'Dajmy-Hermionie-trochę-bardzo-potrzebnej-rozrywki' – odparła, następnie uśmiechnęła się do niego i zbliżyła powoli. - Chciałby pan dołączyć? Mogę zapewnić, że to świetna zabawa.

Mężczyzna wpatrywał się w nią niezdolny do powiedzenia czegokolwiek. Gdy uznała, że nie będzie próbował jej przekląć, dziewczyna szybko opuściła się na kolana i sięgnęła do przodu szat Snape'a. Jeśli potrzebował małej perswazji, zanim zaczną...

- Co, do diabła, pani wyrabia, panno Granger? - spytał, ale nie ruszył się, by ją zatrzymać. W jego tonie pobrzmiewały nutki rozbawienia.

- Cóż, najpierw, sir, chcę użyć do czegoś mojej głowy, a później będę błagać, by wypieprzył mnie pan na sofie. Albo między regałami. Albo gdziekolwiek pan zechce. Nie jestem wybredna. -zakończyła Hermiona, rozkładając poły czarnej szaty, aby odkryć to, czego chciała. Z minuty na minutę robił się coraz twardszy.

- I dlaczego miałaby robić to pani ze mną, ze wszystkich ludzi? - spytał zdumiony, ale to nie zatrzymało go przed wplątaniem zachęcająco swojej dłoni w jej włosy, kiedy poczuł na swoim penisie fale gorącego oddechu.

- Ponieważ jest pan wysoki, mroczny, ma tak rozkosznie zakrzywiony nos i mogę się założyć, że mężczyzna z tytułem Mistrza Eliksirów wie, jak poradzić sobie w tak delikatnej sytuacji. - Hermiona zaśmiała się cicho i wzięła główkę jego erekcji w usta.

Nie smakował źle; na pewno nie gorzej, niż George. Jęknęła i zaczęła chętnie poruszać głową wzdłuż jego trzonu, pragnąc go tak desperacko.

- Panno Granger! - zawołał Snape, zaciskając dłonie na jej lokach. - Merlinie, dziewczyno, czy ty... Och, Merlinie!

Uwolniła z ust jego naprężoną męskość, a następnie wstała. Stojąc na palcach, dosięgnęła jego ucha i pochyliła się, czując jak coś przyjemnie twardego uciska jej brzuch.

- Proszę mnie wypieprzyć, sir.

Snape odpowiedział, gwałtownie unosząc ją i układając na sofie.

- Mam taki zamiar, panno Granger. Nawet, jeśli będzie pani czuła wstręt do siebie samej, jak tylko minie stan, w jakim się obecnie pani znajduje...

Jego głos brzmiał bardziej radośnie niż zatroskano.

Poczekaj. Wiesz, że on się nie troszczy, chce po prostu zaliczyć. Dobrze. To znaczy, że jest nas dwoje.

- Proszę pana… - jęknęła, czując jak mężczyzna uczepia się jej szyi z niemal wampirzą siłą.

- Proszę się posunąć, panno Granger. - wydyszał. Poprowadzona przez silne ręce, Hermiona zauważyła, że siedzi okrakiem na jego udach, twarzą do niego, na kanapie. Jej spódnica podjechała do góry i mogła na swojej nodze poczuć gorąco jego penisa.

- Och, sir! - zawołała dziewczyna, powoli na niego opadając. Wydawało się to tak nieprzyzwoite i niegrzeczne, ujeżdżać go w ten sposób, będąc nadal ubraną. Wstrząsnęło nią, już dzisiaj drugi raz, odczucie prawdziwego mężczyzny w swoim wnętrzu. Przezornie umieściła ręce na jego ramionach.

- W jaki sposób chciałaby pani, panno Granger? - spytał Snape, a kiedy zobaczył jej otwarte usta, przymknięte oczy i usłyszał jej oddech, jego ciemne oczy zabłysnęły.

- Mocno! - zażądała gorliwie, trzymając się jego piersi. Tak silny, tak twardy, tak szczupły! Cieńszy, niż Syriusz, ale też z pewnością dłuższy. - Proszę pieprzyć mnie mocno!

- Jak tylko sobie pani życzy. - syknął, by zaraz rozpocząć mocne pchnięcia. Hermiona aż krzyknęła z przyjemności i poczuła swoje paznokcie, szarpiące jego rozpięte już szaty. Tak gorąco, tak mocno, taaaaak dobrze...

- Co oni wszyscy powiedzieliby, gdyby widzieli panią tutaj, panno Granger? - Snape uśmiechnął się z wyższością, pociągając jej biodra do siebie, aby mogła napotkać jego pchnięcia centymetr po centymetrze. - Prefekt Naczelna, chluba Gryffindoru, najzdolniejsza czarownica epoki – błagająca swojego niedobrego profesora, żeby ją pieprzył?

Jego głos przepływał przez jej świadomość niczym miód i czerwone wino. Hermiona jęknęła głośno na jego słowa i żarliwie pocałowała jego szyję, podskakując z desperacją na jego biodrach.

- O, tak, proszę mówić – wymruczała - Uwielbiam pański głos. Tak dobrze współgra z uczuciem kutasa wewnątrz mnie.

Nie wiedziała, że ma upodobanie od takich rozmów, ale Snape najprawdopodobniej to lubił. Jęknął w jej włosy i zatrzymał jej biodra na swoich, wbijając się w nią głęboko, gdy wiła się na jego kolanach.

- Och tak, Merlinie, tak mocno! - wyszeptała brązowowłosa i zaczęła ssać ucho mężczyzny. - Jest pan taki twardy, panie profesorze. Taki duży i... och!

Cudowne palce Snape'a znalazły skupisko nerwów Hermiony i zaczęły je szczypać i mocno uciskać. Jęczała z rozkoszy, towarzysząc dzikiemu dyszeniu i mruczeniu Snape'a.

Po następnym pchnięciu dziewczyna doszła. Doszła, krzycząc imię byłego nauczyciela i oplatając ciasno rękoma jego ramiona. Zaciskała się wokół niego, czując jak żar rozchodzi się po jej ciele.

- Merlinie! - zawołała, opadając. - Boże, co mi pan robi?

- Rżnę panią... w odpowiedni sposób, jak... jak pani prosiła, panno Granger - oznajmił, zadowolony z siebie. Następnie pochylił głowę, aby pocałować jej szyję. Hermiona jęknęła delikatnie i przechyliła się na jedną stronę, aby dać mu pełny dostęp. Po orgazmie, wydawał się o wiele większy, rozciągając ją tak niesamowicie.

- Granger! - jęknął nagle, zatracił się w niej i napiął. Dziewczyna poczuła jego erupcję w sobie, jego ręce wciąż zaciśnięte na jej biodrach, a następnie spermę, powoli ją wypełniającą i rozlewającą się w środku.

Chwilę później wyszedł z niej, szybko unosząc jej biodra. Hermiona poczuła, jak ciepła strużka spływa po jej udzie.

- Nie ma na świecie nic bardziej pożądanego przez mężczyznę, - wysapał do jej ucha po chwili - niż widok kobiety, naznaczonej jego nasieniem.

Hermiona zadrżała na te słowa. Była zaspokojona i zmęczona, a jednak jej brzuch znowu zwijał się w podnieceniu.

- Chciałbym, abyś dziś nie brała prysznica. - powiedział, bezmyślnie dotykając jej skóry. - Chciałbym, abyś chodziła po domu przez resztę tego dnia z moim zapachem na sobie. Z moim nasieniem wewnątrz siebie.

Zboczone...! I chyba mi się podoba!

- Rości pan sobie prawa do własności? - wyszczerzyła się brązowowłosa, przysuwając do niego. Niech to diabli wezmą do piekła i z powrotem, ale chciała go jeszcze raz!

- Na dzisiaj, tak. - odpowiedział i uniósł brew, kiedy zobaczył, jak jej biodra szukają jego. - Więcej, panno Granger?

- Nie mogę nic na to poradzić - wydyszała, pocierając łechtaczką o kości jego miednicy. - Wypróbowałam produkt Weasley'ów i teraz zauważam, jak atrakcyjni są wszyscy, a to sprawia, że jestem tak napalona....

Znów pocałowała małżowinę jego ucha, mając nadzieję skłonić go tym, aby pomógł jej jeszcze trochę.

Nie była rozczarowana. Snape, pomimo wyczerpania, wyszedł swoimi biodrami naprzeciw niej.

- I uznałaś, że eksperymentowanie z ich produktami w domu pełnym niepodejrzewających niczego ofiar, to dobry pomysł?

- Tak! - wyjęczała bardziej w odpowiedzi, na fakt, że do ruchów swoich bioder, dołączył on jeszcze palec. - Tak! Och, Merlinie! Snape!

- Jestem zdania, że dama w potrzebie wymaga udzielenia pomocy, - wysyczał mężczyzna, pracując nad nią, dopóki nie zaczęła w desperacji wić się w jego ramionach. - Prawdziwy gentleman nigdy nie mógłby... zostawić cię, zdanej na łaskę losu.

- Snape! - krzyknęła, znów dochodząc, z ciałem w konwulsjach na granicy ciemności. - Och, Merlinie! Severusie!

Kiedy ponownie spadła w dół, dysząc, spojrzała w górę, aby zobaczyć Snape'a patrzącego na nią z tym wymownym uśmiechem wyższości na twarzy.

- Co? - spytała zmieszana.

- Sposób, w jaki krzyczałaś moje imię podczas szczytowania jest jak najbardziej... przyjemny. Będę oczekiwał pani wizyty w moim pokoju, panno Granger. Później, tego wieczoru.

Hermiona uśmiechnęła się szeroko.

- Kiedy tylko pan sobie tego życzy.

- Dobrze. Teraz proszę zejść z moich kolan i zrobić coś produktywnego. - powiedział lekceważąco.

Dziewczyna westchnęła uszczęśliwiona i uniosła się, wciąż czując jego lepką spermę na swojej skórze.

- Żadnych pryszniców?

- Żadnych. - Wygiął usta w grymasie uśmiechu. - I upewnij się, że przekażesz Lupinowi moje pozdrowienia.

Hermiona zarumieniła się wściekle. Modliła się, aby Lupin był w stanie trzymać swoje usta zamknięte, ponieważ naprawdę nie chciała, aby Molly Weasley dowiedziała się o tym, jak uprawiała ona seks nie tylko z trójką jej synów, ale też z Syriuszem Blackiem i Severusem Snapem. A to wszystko jednego dnia.

Cóż. To wszystko odnośnie czasu, kiedy Królowa Śniegu pozwoliła sobie na trochę rozrywki.

Teraz gdyby tylko mogła znaleźć sposób, aby nałożyć ten żel na powieki Rona i Harry’ego...

 

 



niedziela, 21 sierpnia 2011, geesarts
poleć znajomemu » śledź komentarze (rss) »

Dodaj komentarz »
Komentarze
sybilla02
2011/08/21 21:48:06
nie wiem co powiedziec...a to mi sie zadko zdarza...
-
m.92
2011/08/21 23:50:34
Oooo w mooooorde. Mam nadzieje, że jest jeszcze jeden rozdział tego opowiadania ;P
-
cyzia94
2011/08/22 08:20:50
Hem Hem... I ja tu muszę powiedzieć, że tekst, im dłużej go czytałam, tym bardziej mi się podobał. Najlepsza (bluźnię, wiem) była scenka z Sirim. Nie wiem dlaczego, miała w sobie taki urok. ;)
Jak już mówiłam, polecam się na przyszłość ;p
Pozdrawiam, życzę weny, etc, etc.... ;)))
-
ines_mp
2011/08/22 13:40:51
O w mordę... Skąd ty wytrzasnęłaś taki tekst?! xD To coś było w pewien sposób naprawdę niesamowite xD Za dużo Ci tu nie skomentuję, bo wciąż jestem pod wrażeniem tego powalonego pomysłu, ale na pewno muszę stwierdzić, że to było po prostu super xD Ze wszystkich tych scenek najbardziej mi się chyba podobały te z Syriuszem (sama jestem w szoku xD) i oczywiście z Sevem ^^ Och, już jestem ciekawa, co to będzie dalej xD
Niesamowite, naprawdę!
Pozdrawiam,
Ines
-
magoriana
2011/08/22 16:56:05
Skoro teksty są +18, to czy komentarz też może taki być? W sumie mam całkiem sporo do napisania o tej miniaturce, ale żeby dokładnie oddać swoje myśli/spostrzeżenia/przemyślenia będę zmuszona miejscami używać języka bardziej opisowego, z góry za to przepraszam.
Zacznę od tego, że tłumaczenie naprawdę przyzwoite i całkiem nieźle się to czytało.
Przechodząc do meritum, skąd Ty to dziewczyno wytrzasnęłaś??? Całkiem interesujący pomysł na miniaturkę dla dorosłych i prawie, jak to wspomniane gdzieś w tekście, "porno". Zastanawiam się ile ma lat i co siedzi w głowie autorki, żeby tworzyć takie rzeczy. Nie żeby mi się nie podobało, ale dobry pomysł na tekst erotyczny umarł wraz z wykonaniem. Nie odnosicie wrażenia, że to wszystko jest takie płytkie, powierzchowne i niehigieniczne???(wiem, że takie miało być, ale chodzi mi dosyć słaby styl jakim pisze autorka). Wielka Morgano, w momencie kiedy napatoczył się Lupin i zaczął obwąchiwać Hermionę, to mnie zemdliło. Uświadomiłam sobie, że bzyknęła się z dwoma facetami i się po tym nie odświeżyła, fffuuuuu. A później było już tylko gorzej i więcej spermy w niej i na niej. Ja nie wiem, jak Sev mógł ją tknąć w takim stanie, czując na niej ślady tych wszystkich mężczyzn, bleee.
Scena z Syriuszem w porządku, jago zachowanie całkiem przewidywalne i stanął na wysokości zadania;) A i Ron mnie nie zawiódł, bo czego więcej można się było po takim szczawiku spodziewać. Bliźniaków to chyba pozostawię bez komentarza, bo się rozmarzyłam.... Taka to sobie pożyje...
I Severus. Wyszło na to, że jest najlepszym kochankiem ze wszystkich, którzy byli dostępni na GP, a śmiem twierdzić że także spośród tych, którzy mogli się Hermionie kiedykolwiek napatoczyć. Ponieważ do tego właśnie zmierzała autorka - uczynić Seva najgorętszym towarem ;) Ale czy taki jest w rzeczywistości??? Ech, ja tam mam przed oczami scenę z bliźniakami.
Czekam na kolejną erotyczną przygodę ze świata czarodziejów.
Pzdr, m.
p.s.
Przy opisie Alastora, popłakałam się ze śmiechu.
-
mionka94
2011/08/22 20:32:36
Haha, musiałam dwa razy przeczytać, zanim zbetowałam :))
Tekst super, nie miałam właściwie za wiele do roboty. Skąd go wzięłaś? Niesamowite, musisz tłumaczyć takich więcej :))
Polecam się na przyszłość!
mionka94
-
danielsowa
2011/08/22 20:45:12
boże, to było... och, nie mogę nic z siebie wydusić ;o

ten Snape... matko... seks z nim to byłoby coś cudownego xD
-
nox92
2011/08/23 14:30:44
Zacznę od tego, że technicznie jest w porządku, błędów nie widziałam, a tekst czytało się szybko. Fragmenty typu: " O święta krowo..." mnie po prostu rozbawiły. Nie wspominając o tym, że najpierw jej przemyślenie skłaniały się ku temu: "Jaki Ron?To rude, piegowate coś? ", by gdy ujrzała Rona i tak wskoczyć mu w ramiona (chyba dosłownie, z tego co pamiętam xd). Ale pomysł całkiem oryginalny. I tak, też się zastanawiam, skąd żeś tłumaczenie wzięła ;d. Pozdrawiam.
Nox
-
pysiame
2011/08/23 17:50:16
O matko, czemu nie posiadam takiej fajnej miksturki jak Hermiona? xDD No genialne, uśmiałam się strasznie i stwierdzam, że to chyba jedna z lepszych miniaturek ;DD
Chce więcej!!! ;DDD
-
vampiria22
2011/08/26 19:28:52
po prostu świetne :) ja też tak chcę! aż mnie takie pozytywne ciarki przeszły czyta się szybko, czekam na więcej!!!!!


ps. mogłabym prosić powiadomienia na gg? mój nr: 32813319
dzięki!
v22
-
dzessik
2011/09/21 15:49:18
Dobre to było ^^
I czemu nie zdziwił mnie fakt, że Snape z nich wszystkich był najbardziej chętny? ^^
-
krew-dziewicy
2011/11/19 21:54:07
Jej... jestem pod wrażenie a jednocześnie w głębokim szoku. Teraz nie jestem w stanie napisać nic produktywnego.
-
golden-dreams
2011/12/04 20:31:45
Moja droga napisałaś to EPICKO , tak emotional :) . Rzadko kiedy czytałam tak dobre opowiadania może napiszesz coś oooo mhm .... jakimś niegrzecznym romansiku ,ale taki ciąg wiesz piszesz świetnie i szkoda by było zakończyć na jednej małej miniaturce ...
-
Gość: TigramIngrow, netpanel-87-246-193-110.umcs.akademiki.lublin.pl
2012/01/17 17:05:22
"Oooo w mooooorde. Mam nadzieje, że jest jeszcze jeden rozdział tego opowiadania ;P" Przychylam się do tego całym serduchem. Ja pier*olę. To było genialne! Dzięki za tłumaczenie, lecę przeglądać resztę Twoich postów.
-
Gość: rubya, x1-6-00-22-3f-9b-5a-34.k508.webspeed.dk
2012/03/18 14:32:58
Brak komentarza o.O zajebiste :D Skąd to wytrzasnęłaś??
Dodaj komentarz »
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog