|
Blog > Komentarze do wpisu
Graduation part 1 [+18]
hah ha ha !! i znowu jestem. tak, wiem, przeżyliście głębokie rozczarowanie brakiem części drugiej 'Czarownego dopasowania', ale powiedzmy, że autorka preferuje formy otwarte :D dopowiedzcie sobie same dalszą część historii. a teraz, drogie panie [albo drodzy państwo] mam zaszczyt przedstawić pierwszą część krótkiego opowiadania pióra panny zeldy pinwheel [ http://www.fanfiction.net/s/2646818/1/Graduation ] pod jakże szanownym i nieprzetłumaczalnym tytułem 'Graduation', dlatego też zostawiłam go bez zmian. zapraszam do czytania i komentowania [ale to koniecznie!]. betowała Fleur, za co dozgonnie będę jej wdzięczna. pozdrawiam, z wypiekami na policzkach, Gee :))
ps. aha... bo te wypieki, to mają ostrzegać o gorrrącej treści opowiadania :D
Chcesz mnie. Bogowie, tak. A ty chcesz mnie. Będę cię miał. Tej nocy. Hermiona nie miała pojęcia, jak on to robi. Rozumiała, że to Leglimencja pozwoliła mu wejść do jej głowy za pierwszym razem. Stało się to podczas podwójnych eliksirów, kiedy złapał ją na wpatrywaniu się w niego. Jeśli ma pani zamiar nadal być tak niegrzeczna, panno Granger, aby fantazjować w mojej klasie, to przynajmniej proszę udzielić mi przywileju zobaczenia, czym jest to, co panią tak zajmuje. Podskoczyła na dźwięk jego głosu w swojej głowie, ale nie była w stanie odwrócić wzroku. Zanim mogła zareagować, rozpoczął poszukiwania w jej umyśle i …- o, cholera! – oglądanie jej najświeższej fantazji. Poczuła, jak cała krew odpływa z jej twarzy. Wyciągając ręce do przodu, szukała oparcia w pniu drzewa, aby utrzymać się na nogach. Boże, co on jej robił?! Jedną ręką pieścił jej szyję, a usta całowały miękką skórę na łączeniu szyi i barku. Jego druga ręka obejmowała ją, a palce pocierały ją w stanowczych, kolistych ruchach przez materiał jej majtek. Jego środkowy palec naciskał trochę mocniej, niż inne, w kierunku źródła jej gorąca. Sięgając do tyłu, przycisnęła go do siebie mocniej, czując twardą długość jego męskości uciskającą jej pupę. Oh, jak ona chciała unieść się, aby móc poczuć jego główkę wślizgującą się w jej gorące, mokre wnętrze. Zajęczała głośno, a on zachichotał do jej ucha. Poczuła jego gorący oddech, kiedy powiedział ochrypłym głosem. - Ciii, kochanie… nie chciałabyś, aby ktokolwiek nas zobaczył, prawda? Drzewo, za którym się chowali było nie dalej, niż trzydzieści metrów od boiska Quidditcha, a trybuny były pełne uczniów kibicujących Hufflepuffowi i Ravenclawowi. Hermiona mogła zobaczyć tyły głów Harry’ego i Rona stąd, gdzie stała, ale to tylko ekscytowało ją jeszcze bardziej. Wszystko, co musieli zrobić, to tylko odwrócić głowy, aby zobaczyć ją przyciśniętą do drzewa, będącą obejmowaną z tyłu przez Mistrza Eliksirów. Jego ręce przeniosły się gwałtownie do przodu jej ud, aby zatopić swoje palce w jej ciele, szarpiąc ją do tyłu, przyciskając się do niej. Jego język lizał małżowinę jej ucha. - Powiedz mi, czego chcesz – wyszeptał. Jej kolana osłabły jeszcze bardziej na dźwięk jego mrocznego głosu przy jej uchu. Jęknęła, kiedy jego palce skierowały się ku jej kobiecości i zaczęły leniwie torować sobie drogę pod materiał jej majtek. Jej wysiłki, aby ruszyć swoje biodra i pozwolić mu się dotknąć zostały udaremnione przez siłę jego ramion. - Nie – wysyczał – POWIEDZ mi! Jej usta poruszyły się cicho, kiedy walczyła o oddech, aby wypowiedzieć swoje pragnienie. Jego urywany oddech na jej szyi i przy jej uchu, napór jego bioder i jego palce drażniące ją przez przeciąganie się przez zewnętrzne brzegi jej włosów łonowych doprowadzały ją do szału. Zmusiła się do wytrzymania i ostatnią, przejrzystą częścią myśli błagała go o to, czego potrzebowała. - Dotknij mnie! – wysapała. – Proszę, bogowie, dotknij mnie! Bardziej poczuła, niż usłyszała, pomruk, który wydobył się z jego klatki piersiowej, kiedy jego opanowanie zostało złamane. Chwycił oba jej nadgarstki i przycisnął je nad jej głową do drzewa, następnie wepchnął jedną rękę do jej majtek i zaczął gorączkowo pocierać jej kobiecość. Jego tłumione jęki pieściły jej szyję, kiedy maniakalnie popychał biodrami jej pupę. - Och! O, tak… O, Severusie, tak, proszę, nie przestawaj! – jęczała ledwo oddychając. W czasie, gdy jego palce kontynuowały pocieranie jej nabrzmiałej łechtaczki w szybkich kolistych ruchach, znów znalazła Rona i Harry’ego w tłumie znajdującym się przed nią. ‘Nie patrzcie, chłopcy’, pomyślała, kiedy poczuła pierwsze spazmy rosnące w jej podbrzuszu. ‘Nie odwracajcie się, albo zobaczycie waszą najlepszą przyjaciółkę dochodzącą pod ręką profesora Snape’a!’ Dysząc, poczuła pierwsze fale orgazmu. - Och, o, bogowie! Och, Severusie, teraz! Nie przestawaj! Och! OCH! Oooochhhhhhh… ….hhhh cholera! Widział to wszystko. Słyszał to wszystko. O cholera, zostanie wywalona ze szkoły! Jego oczy rozszerzyły się, kiedy obserwował jej fantazję, a ruchy jego jabłka Adama powiedziały jej, że musiał przełknąć – mocno – parę razy. Nie będąc jeszcze zdolna, aby odwrócić od niego wzrok, powoli zaczęła zauważać, że unoszenie się i opadanie jego klatki piersiowej się zwiększyło… Matko Merlina, oddychał z trudem! Poczuła, jak opuszcza jej umysł równie łatwo, jak do niego wszedł i natychmiastowo zwróciła swój wzrok na podłogę, czerwieniąc się wściekle. ‘I teraz nadejdzie wybuch’, ostrzegła samą siebie i skuliła się nieświadomie. ‘Co ja zrobiłam? Co ja zrobiłam? Och, on mnie zniszczy!’ - Hermiona? Wszystko w porządku? – Harry patrzył na nią ponad kociołkiem. Temperatura z jego kociołka zaczęła zaparowywać mu okulary. - Tak, wszystko dobrze – wykrztusiła, będąc na skraju rozpłakania się. - Nie brzmisz dobrze. Co się stało? - Harry, proszę! - Powiedz mi, co się dzieje – wysyczał. Och, oczywiście. Dobrze, Harry… Właśnie podzieliłam się szczególnie sprośną fantazją seksu o Snapie ZE Snapem, a teraz on całkowicie mnie pogrąży i prawdopodobnie zostanę wydalona. Myślisz, że mógłbyś pomóc, Super Chłopcze? - Mam kobiece problemy, Harry! – w końcu wyrzuciła z siebie. Delikatnie mówiąc! - Och. Och, ee… okej, w takim razie… - zmieszany spuścił wzrok na stół, jakby szukał jakiegoś brakującego składnika eliksirów, zanim pochylił się nad nią i niezdarnie klepnął ją w ramię. – Dobrze. Więc, mam nadzieję, że już się lepiej czujesz. Momenty mijały, kiedy ona czekała, aż Snape rozpocznie swoją tyradę. Wokoło siebie słyszała delikatnie odgłosy siekania i syczenie kociołków, kiedy jej koledzy z klasy przygotowywali swoje mikstury. Była spięta, czekając na ostre słowa, ciężkie kroki, złowieszczy cień nad nią. Nic. W końcu jej niezaspokojona ciekawość wygrała i dziewczyny podniosła wzrok ku jego biurku. Nie zmienił swojej pozycji, ale opanował swój wyraz twarzy do zwyczajowego, ponurego wyglądu. Jego oczy były wciąż w nią wlepione, a ona mogła poczuć, jak jej skóra pali się pod jego badawczym spojrzeniem. Ostatecznie, uniósł jedną brew i odwrócił wzrok. Kiedy zajęcia się skończyły, wybiegła z sali, nie oglądając się wstecz. Tego dnia na kolacji dużo czasu spędziła wpatrując się w swój talerz, wobec czego Harry i Ron w końcu zapytali o jej zachowanie. Pół-uśmiechem wymamrotała marną wymówkę odnośnie złego samopoczucia i wróciła do swojego pokoju. Nie było to całkowite kłamstwo; całe popołudnie spędziła czekając, aż profesor Dumbledore przyjdzie i poinformuje ją o wydaleniu. Bo przecież na pewno profesor Snape był już u niego? Ale nikt nie zapukał do jej drzwi i do czasu, kiedy poszła do łóżka, jej niepokój trochę osłabł. Na śniadaniu następnego ranka z ostrożnością unikała patrzenia na stół nauczycielski, ale pozwoliła sobie na prowadzenie normalnej konwersacji z przyjaciółmi. I właśnie podczas takiej zwykłej rozmowy to się stało. Słuchała kłótni Rona i Harry’ego odnośnie zaproszenia na ostatni mecz Armat Chudley’a, kiedy do niej przemówił. Panno Granger. Cała krew odpłynęła z jej ciała, a ona odwróciła się na swoim krześle, oczekując, że będzie stał za jej plecami. Nikogo nie było. Nie zdąrzyła się opanować i jej wzrok przeniósł się na stół nauczycielski. Był tam, siedząc z takim samym opanowaniem, jak zawsze. Zarumieniła się i odwróciła głowę. Wiem, że mnie pani słyszy, panno Granger. Pięć punktów od Gryffindoru za ignorowanie nauczyciela. Cholera jasna, czy on jest w mojej głowie?! Jestem. Mogę słyszeć pani myśli, panno Granger. I, bogowie, mogła poczuć, jak się uśmiecha! Mogę je równie dobrze zobaczyć. Pomiędzy gorącem bijącym od jej policzków, a łzami tłoczącymi się jej oczach, Hermiona czuła, jak cała jej twarz się topi. Bardzo przepraszam, profesorze. Ja nie… Znaczy się, nie miałam… To jest… jej myśli były chaotyczne. Przestań bełkotać, na Merlina! Zamierza mnie pan wydalić ze szkoły? Pytanie nasunęło jej się, zanim miała czas, aby zdać sobie sprawę z tego, co myśli i kiedy w końcu to zrobiła, zauważyła, że wstrzymuje oddech w strasznym niepokoju i oczekiwaniu na jego odpowiedź. Wydalić cię? Z jakiego niby powodu? Niepewna, czy znów się z niej nie wyśmiewa, Hermiona spojrzała w jego kierunku. Patrzył w dół na kielich, który trzymał w ręku, ale od razu podniósł wzrok, aby spotkać jej oczy. Jego twarz wyrażała szczere zmieszanie. Z powodu tego, co…z tego, co pan… zobaczył. Z powodu tego, co pan zobaczył, profesorze. Zaśmiał się cicho i było to niesamowite. Głęboka, ukryta radość przeniknęła ją wskroś, sprawiając, że poczuła się niezwyciężona i bezbronna jednocześnie. Na niebiosa… jeśli mógł sprawić, że czuła się w ten sposób przez sam swój śmiech, jak jej ciało zareagowałoby na jego usta, jego ręce? Cóż, wyobrażam sobie, że wiłabyś się pode mną w furii, kiedy przynosiłbym się na granicę orgazmu raz za razem, nie pozwalając ci na słodkie uwolnienie przez długi czas. Gwałtowne wciągnięcie powietrza przez Hermionę, sprawiło, że jej przyjaciele spojrzeli na nią z zatroskaniem. Harry potrząsnął swoją głową. - Miona, dalej masz… te… problemy? – spytał niezręcznie - To tylko skurcze. Wszystko w porządku – wymamrotała, czując kolejny mroczny śmiech Snape’a w swoim umyśle. Harry spojrzał na Rona i wzruszył ramionami. Sekundę później wrócili do dyskusji o Qudditchu. Czując się ogłuszona, Hermiona przycisnęła opuszki palców do czoła ponad jej oczami, w geście kojenia szczególnie złośliwego bólu głowy. Panno Granger, proszę mnie posłuchać. Nie zamierzam wydalać pani za fantazjowanie na mój temat, albo na temat kogokolwiek. To tak, jakbym wydaliłbym panią za posiadanie koszmarów nocnych. Podświadomość jest poza naszą kontrolą… Jest jak nienamacalny, mały demon żyjący w środku nas. Może być pani niesamowicie błyskotliwą wiedźmą, ale nawet pani nie może panować nad podświadomością. Zwracając swoje oczy w jego stronę, pomyślała, Więc mówi pan, że nie uczyni mnie odpowiedzialną za tą… scenę… której był pan świadkiem wczorajszego dnia? Głos, który jej odpowiedział był niemożliwie niski i niesamowicie gładki. Nie bardziej, niż pani mnie, za moją Momentalnie Hermiona zaczęła lecieć wzdłuż długiego tunelu, wypełnionego obrazami ludzi i miejsc. Niektóre wydawały jej się znajome, ale większość przelatywała obok niej za szybko, aby mogła być pewna. To jest jak Willy Wonka! Pomyślała bez tchu i chwilę później w jej umyśle uformował się w niej obraz, który się zatrzymał. Zdała sobie sprawę z tego, że nadal jest w Wielkiej Sali, ale teraz była ona pusta. Obróciła się wokoło i sapnęła na widok, jaki zastała przy nauczycielskim stole. Dwie nagie osoby, splecione ze sobą leżały na stole. Mężczyzna, który leżał na plecach miał czarne włosy i długie, szczupłe ciało, naznaczone bliznami. Trudno było zobaczyć cokolwiek innego, bo przykryty był kobietą małej postury z rozczochranymi, brązowymi włosami. Siedziała okrakiem na jego twarzy, a swoją własną miała wepchniętą pomiędzy jego uda. Hermiona poczuła, jak jej kolana robią się miękkie. To my, zrozumiała. Tłumione jęki wypełniły powietrze, podczas gdy para pochłaniała siebie nawzajem. Silne ręce Snape’a zaciśnięte były na jej pośladkach, jego palce zatapiały się w jej miękkiej skórze, kiedy przyciskał swoją twarz do jej kobiecości. Wyrzucił swoje biodra w górę, kiedy Hermiona zassała jego twardy trzon w swoich ustach, ręką pracując razem z ustami, w czasie, gdy przesuwała się w górę i w dół na całej jego długości. Jej okrzyki ekstazy, wibrujące wokół niego zdawały się doprowadzać go do szału, kiedy uszczęśliwiony leżał pod nią. Podejdź bliżej, usłyszała, jak mówi. Chcę, żebyś zobaczyła, co robię twojej ślicznej muszelce. Bez zwrócenia na to uwagi, zaczęła iść i nagle znalazła się blisko stołu, tuż obok głowy Severusa. Z tej strony mogła zobaczyć o wiele więcej. Sposób, w jaki jego język raz kreślił powolne, leniwe kółka wokół jej łechtaczki, a raz przesuwał się po całej długości, od skupiska nerwów, do jej drugiej dziurki. Jak jego nozdrza rozszerzały się, kiedy nagle przykrywał ją swoimi całymi ustami, jakby próbował wchłonąć wszystkie soki, które pokrywały jego twarz, jak ta sama twarz poruszała się, kiedy przesunął swoje usta, aby ssać jej łechtaczkę. Kiedy to zrobił, zobaczyła swoje własne ciało drżące w reakcji, swoje biodra gwałtownie napierające na jego twarz, a jęki dobiegające spomiędzy jego ud przybierające na sile. Stojąc tam i obserwując siebie i Mistrza Eliksirów, Hermiona prowadziła wielką, wewnętrzną walkę. Część niej wiedziała, że powinna się odwrócić, bo to, na co patrzyła było złe w dosłownym znaczeniu tego słowa. Wiedziała, że powinna być zawstydzona za nich oboje i zakończyć to tu i teraz. Ale druga część niej składała hołd pulsującemu bólowi między jej nogami i wilgotności, która groziła wylaniu się na jej uda. Nie odwracaj głowy, wyszeptał Severus i mogła przysiąc, że czuła jego gorący oddech łaskoczący jej ucho. Patrz. Więc to zrobiła. Patrzyła, jak ich szał przybiera na sile, jak ich skomlenie i jęki wzrastają do krzyków i wycia. Patrzyła, jak w końcu odciąga swoją twarz od niej z tłumionym rykiem, wplątując swoje ręce w jej włosy i dochodząc w jej ustach. ‘AAAAAHHHH BOGOWIE!’ zawołał, kiedy napierała swoimi chętnymi ustami na niego raz za razem. Patrzyła, jak jej własne gardło pracuje połykając gorącą, słoną ciecz, kiedy kontynuowała ruchy głową w dół i w górę z rękami owiniętymi o jego uda, aby mieć go tak głęboko, jak tylko się da. A potem, kiedy jego orgazm zanikł, patrzyła, jak ponawiał swój atak na jej gorące ciało, uderzając językiem w jej mokrą dziurkę, podczas, gdy jego palce trącały nabrzmiały guziczek. Widziała siebie podnoszącą się do góry tak, siedzącą na jego twarzy z własnymi rękami pracującymi nad swoimi sutkami, kiedy poruszała się nad nim nieregularnie. Jej głowa była odrzucona do tyłu, a przejmujący dźwięk wychodził z jej gardła. Snape poruszał swoją głową z boku na bok, niemalże brutalnie, a jego dyszący oddech dochodzący z jego otwartych ust sprawiał, że Hermiona czuła zawroty głowy. Wiedziała, że gdyby Snape – PRAWDZIWY Snape - dotknął jej teraz w jakiś sposób, doszłaby niemalże od razu. Severus! Och, Severusie, dochodzę! O, teraz, tak, TERAZ! OOOOOchhhhh! Z całkowitym niedowierzaniem, Hermiona obserwowała siebie ujeżdżającą język Snape’a do szczytu, słysząc swoje krzyki wymieszane z jego głuchym wołaniem, kiedy zlizywał soki, które wylewały się z niej swoimi ustami. Hermiona opadła na jego ciało, a ich wspólny ciężki oddech był jedynym dźwiękiem, jaki można było usłyszeć w pomieszczeniu. I nagle znów leciała przez ten zamazany tunel. Tym razem, kiedy znalazła się w Wielkiej Sali, była wciąż otoczona przez uczniów... i wciąż patrzyła się w czarne oczy profesora Snape’a; oczy, które miały teraz delikatnie szklisty widok, jakiego nie widziała nigdy wcześniej. - Muszę iść. – oznajmiła nagle wstając na nogi, które czuły się całkowicie niezdolne go zaniesienia jej gdziekolwiek. - Hermiona, naprawdę uważam, że powinnaś pójść do pani Pomfrey, jeśli nadal nie czujesz się dobrze. - Nie, Harry. Ja po prostu… po prostu… Ja muszę iść – zakończyła słabo i skierowała się do wyjścia. Panno Granger? Odwracając się, zobaczyła go obserwującego ją z wyważoną obojętnością. Bez zastanowienia posłała mu mały uśmiech. W odpowiedzi uniósł jeden kącik ust i pochylił swoją głowę prawie że niezauważalnie. I tak to się zaczęło. niedziela, 11 września 2011, geesarts
Komentarze
sybilla02
2011/09/11 23:16:40
opowiadanie zaczyna sie niezwykle...czekam na cd
2011/09/12 08:35:04
O w mordę... No to mi teraz narobiłaś chrapki na kolejną część ^^ Jestem niezmiernie ciekawa, jak rozwinie się ta ich wyjątkowa relacja ;)
No i co ja mogę powiedzieć o tym tekście? Jest niesamowity! Naprawdę niesamowity! Cholera, kto by pomyślał, że Sev takie fantazje kryje w tej swojej mrocznej główce ;) Obawiam się, że więcej ci tu nie napiszę, bo jestem pod wrażeniem... Ale wiedz, że będę z niecierpliwością czekała na kolejną, równie gorącą część;) Pozdrawiam, Ines 2011/09/12 20:19:29
Padłam. ! Ja nie mogę, ale to było dobre!! Chce więcej...:P moja wyobraźnia pracowała na pełnych obrotach hah i kurde błagam Cię, nie trzymaj mnie w niepewności :DD
Czekam na ciąg dalszy!! ;)) 2011/09/13 16:14:16
O kurczę! Powiedzieć, że jestem zaskoczona to za mało. Hermiona mająca TAKIE fantazje o Severusie. A Snape.. Trzeba przyznać, że facet ma wyobraźnię. Dobrze by było gdyby zrealizowali swoje pomysły w rzeczywistości :-))
Ale nic nie pobije Harry'ego w tym opowiadaniu. Taa, Hermiona ma kobiece problemy :-D Życzę duuużo weny do tłumaczenia. I mam nadzieję, że to opowiadanie ma wiele części! Pozdrawiam, kasiol 2011/09/14 17:48:02
O Matko Merlina, chcę Już, Teraz, Zaraz (tupie nóżką, jak mała, słodka, rozkapryszona dziewczynka) ciąg dalszy!!!
Gee, to jest Genialne; 69 ;) Pozdr, m. 2011/09/14 21:50:36
Bardzo ciekawie jest tu wykorzystana legilimencja. Muszę powiedzieć, że spotkałam się tylko raz z wykorzystaniem pomysłu telepatycznej rozmowy na odległość. Ciekawa jestem, czy autorka o wyjaśni później. A co do kolejnej części, to równie niecierpliwie przebieram nóżkami jak moje poprzedniczki. Życzę weny i czasu na tłumaczenie kolejnych części. Pamiętaj - my czekamy (nie żebym jakąś presję wywierała, ależ skąd :D)
Panna (nie mogłam się powstrzymać, po takim zaproszeniu) Nox 2011/09/15 19:33:21
O w mordę...
No, interesujący pomysł miała autorka, jeśli chodzi o Legilimencję :)) No i ta pozycja 69... Okej, okej, spokojnie... :P Nie podobał mi się pomysł z angielskim tytułem, no i sprawdziłam, co to znaczy "graduation". Hmm, może nie do końca da się to przełożyć na polski :P Nie wiem, jaki jest sens całego opowiadania, może gdybym je przeczytała (po polsku), to coś bym wymyśliła :) Cóż mogę jeszcze powiedzieć... Czekam na dalszą część :) Byle szybko, Gee :) Pozdrawiam i kajam się gorąco, jeszcze raz (już Ty wiesz, za co :P) mionka94 2011/09/15 19:39:18
Ach, i jeszcze jedno: Fleur bardzo dobrze się spisała, jako beta, ale mam jedno 'ale' :)
Mamy przykładowy dialog: "Muszę iść. - oznajmiła nagle wstając na nogi, które czuły się całkowicie niezdolne go zaniesienia jej gdziekolwiek." ALBO usuwamy kropeczkę po "muszę iść" ALBO piszemy "oznajmiła" wielką literą. Jeśli zostanie tak, jak jest - błąd interpunkcyjny, czy też ortograficzny, zależy jak na to patrzeć. W każdym razie błąd. Osobiście preferuję usuwanie kropeczek xD Aha, a po "nagle" - przecinek. 2011/09/18 01:01:49
Ja chce kolejną część!!!!!!!!!! I tak naprawdę tylko tyle jestem wstanie napisać. Podobało mi się baardzo. Ogólnie tłumaczenie wcale nie jest łatwe, a co dopiero tłumaczenie takich scen. Bardzo dobrze ci idzie. Nie napisze nic więcej ponieważ mam jeszcze pustke w głowie.
Pozdrawiam i czekam na kolejną częśc która mam nadzieje pojawi się już, zaraz!! 2011/09/19 14:00:29
Mionka, nawet najlepszemu może się zdarzyć, że coś opuści, a ja do najlepszych nie należę. Wiesz, zawsze, kiedy czytam Twoje komentarze, mam wrażenie, że próbujesz pokazać jak Ty wszystko wiesz najlepiej. Bo, wybacz, ale naprawdę można uwagę zwrócić w inny sposób, nie krzyczeć, nie wskazywać wielkimi literami, bo ja bardzo dobrze wiem, gdzie powinna być kropka, a gdzie przecinek, jednak nie wykluczam, że coś opuściłam. Jak powiedziałam, nie jestem najlepsza, a czasem naprawdę trudno się skupić, kiedy nie dość, że sprawdzasz, to szykujesz obiad, a mąż Ci jeszcze nad głową truje, że nie tak to się robi, bo on wie lepiej (to czemu sam nie ugotuje?). Przystopuj trochę, bo wiem od niektórych osób, że bardzo im się robi przykro po tym, jak Ty zwrócisz uwagę. Oczywiście nie mówię, że to źle, bo przez to się uczymy, ale naprawdę można to ująć inaczej. Ja osobiście teraz poczułam się urażona, potraktowana jak dziecko z zerówki nie znające zasad interpunkcji.
2011/09/21 16:11:42
O żesz w mordę.
Nie znam dobrze angielskiego. Ale po tym, co teraz przeczytałam, mam straszną ochotę już teraz doczytać oryginał. No po prostu pięknie. Mrau ^^ 2011/10/08 01:11:43
O matko. To bylo cos ! Prosze dodaj druga czesc :)
Za niedlugo zapraszam do mnie. Ja tez sie zajelam tlumaczeniem. moj pierwszy tekst powiniem byc na mojej stronie niedlugo, poniewaz jestem w trakcie tlumaczenia:) Bedzie to opowiadanie na 6 czy 7 rozdzialow :D :)) Zapraszam. 2011/10/20 21:35:49
Fleur, wybacz, jeśli cię uraziłam. Nie to było moim zamiarem. Na przyszłość postaram się zwracać uwagę w mniej krzykliwy sposób, ale zwykłe pisanie uwag i wytykanie błędów trochę nauczyło mnie, że niektórzy po prostu przeczytają i idą dalej. Dlatego staram się zaakcentować to, co było źle.
Obiecuję, że się poprawię i jeszcze raz przepraszam za wyniosły ton drugiego komentarza :) 2011/11/19 22:47:05
O matko! To było wspaniałe. Tzn. dalej mam wypieki i czuję, że mi gorąco :)
2011/11/22 21:23:53
No dobra... żeby było jasne - czytam to już po raz trzeci, ale dopiero teraz podejmuję próbę skomentowania. Wcześniej nie byłam w stanie, ale tekst zbyt wpływający na wyobraźnię, żeby po przeczytaniu ułożyć swoje myśli w jakiś konstruktywny komentarz bez używania obscenicznych słów ;D Baaaardzo mi się podoba to opowiadanie! Pierwsza fantazja ostra, sugestywna a reakcja Severa bezcenna ;D Dialog w myślach Hermiony - epicki, czytałam z szybciej bijącym sercem... perełka rozdziału to: "- Och, o, bogowie! Och, Severusie, teraz! Nie przestawaj! Och! OCH! Oooochhhhhhh /.hhhh cholera!/
Widział to wszystko (...)" Padłam ze śmiechu, super robota! ;)) |
|