|
Blog > Komentarze do wpisu
Graduation part 3 [+18]
hah !! jakże się cieszę mogąc przedstawić wam tu kolejną, trzecią część wspaniałego Graduation, podziękowania dla Fleur, która uratowała mnie przed śmiercią z powodu braku bety, biję pokłony, szanowna Fleur,
rozdział wybitnie genialny, część 4 się robi, a teraz zapraszam do komentowania ! smacznego, Gee :)) :D
- Severusie? - Hmmm? - Zastanawiałam się, co zaplanowałeś na ten wieczór… - Myślałem, że jest to dość oczywiste, kochanie. - Nie o to mi chodziło, ty stary wariacie! Gdzie zamierzasz… być ze mną? Pójdziemy do ciebie? - Dlaczegóż to, panno Granger? Wątpię, aby towarzyszenie profesorowi w drodze do jego pokoi było odpowiednie, nie sądzisz? Skrywana znajomość Hermiony i Severusa trwała aż do czasu zakończenia roku szkolnego. Jakkolwiek trudne było dla nich utrzymanie opanowania w bliskiej obecności siebie nawzajem, obydwoje znaleźli siłę, aby zachowywać się tak, jak robili to wcześniej. Jeśli ktokolwiek z przyjaciół Hermiony zauważył coś dziwnego w jej zachowaniu, nigdy o tym nie wspomniał. A Snape… cóż, każdy, kto uważał się za jego przyjaciela wiedział, że pytanie tego pustelniczego mężczyzny o jego emocje i nastroje nie mogło przyczyniać się do usłyszenia niczego przyjemnego w odpowiedzi. Interesujący rozwój nastąpił po nocy, podczas której mężczyzna przyznał się, że nie mógłby trzymać się od niej z daleka. Pierwszy raz, kiedy to się stało, Hermiona spieszyła się do swojego pokoju po późno wieczornym spotkaniu z opiekunką swojego domu. Patrząc się na notatki z Numerologii, kiedy szła, nie mogła zauważyć Irytka, przyczajonego w korytarzu, ani zobaczyć warstwy lodu, która uformowała się na podłodze. Patrząc wstecz, stwierdziła, że musiała wyglądać, jak bohaterka mugolskich komiksów. Prawy obcas jej buta wyślizgnął się spod jej ciała, nogi poleciały do góry, wszystkie książki i kartki papieru wyfrunęły jej z ręki w pełnym gracji łuku. Za to upadek Hermiony na ziemię nie miał z gracją nic wspólnego. Wylądowała twardo na plecach i ramieniu. Stłumiony trzask spowodował wrzask bólu. Pani Pomfrey zapewniła ją, że złamany łokieć wróci do zdrowia całkowicie, ale niestety będzie musiała spędzić noc w skrzydle szpitalnym. Hermiona położyła się do łóżka, jak tylko magomedyczka poszła szukać eliksiru przeciwbólowego. - Hermiono? Dziewczyna otworzyła gwałtownie swoje oczy i rozejrzała się wokoło, oczekując, że Severus wyjdzie zaraz zza zasłon przy jej łóżku. Potrzebowała chwili, aby zorientować się, że wołał ją w jej umyśle. - Cześć, Severusie. - Hermiono, czy wszystko w porządku? Pytanie przykuło jej uwagę. Oczekiwała, że przyjdzie on do niej na kolejne rendez vous, a nie z troską. Obojętność Severusa względem innych była wręcz legendarna, a Hermiona nie próbowała nawet zwodzić samej siebie, że mogłaby być jakimś wyjątkiem. A teraz był tu… wyraźnie zaniepokojony wystarczająco, by zawołać do niej nawet pomimo tego, że wiedział, że mogli być w pobliżu jacyś ludzie. Chwila, chwila…, jakim cudem on WIEDZIAŁ? Hermiona zdołała przelewitować swoje książki i papiery z powrotem do swojego pokoju po swoim upadku, a następnie poszła prosto do pani Pomfrey, tuląc zranioną rękę do swojego ciała. Nie minęła się z nikim na korytarzach, nie było też żadnego innego ucznia w skrzydle szpitalnym, kiedy tam dotarła. Więc, jak się dowiedział? - Hermiono? – jego głos przeniknął jej myśli i zorientowała się, że jeszcze mu nie odpowiedziała. - W porządku, Severusie. Upadłam na korytarzu i złamałam rękę w łokciu. Pani Pomfrey dała mi już eliksir na zrastanie kości i mówi, że będę cała jutro albo pojutrze. Wydawało jej się, że usłyszała westchnienie ulgi, ale kiedy jego głos powrócił do profesorskiego tonu stwierdziła, że się myliła. - Powinna była dać ci też eliksir przeciwbólowy. Będziesz miała problemy ze spaniem, jeśli go nie zażyjesz. - Przed chwilą właśnie po niego poszła. Właściwie już wraca. Poczekaj chwilę. Kiedy pani Pomfrey pomogła dziewczynie wrócić do pozycji siedzącej, Severus znów zaczął mówić. - Ah, Poppy. Uparta, stara pijawka. – Hermiona starała się nie śmiać, kiedy pielęgniarka uniosła do jej ust fiolkę jedwabistego, złotego płynu. – Uwierzyłabyś, że Flitwick uważa ją za atrakcyjną? Powiedział mi kiedyś, że śnił o niej noszącej jej czapkę magomedyka, mugolskie kowbojskie buty i kaburę. Z głośnym parsknięciem Hermiona zaczęła kaszleć. Gwałtowny przepływ eliksiru przez jej nos spowodował łzy w jej oczach i poczuła, że jej twarz staje w ogniu. - Panno Granger! – krzyknęła pani Pomfrey. – O, kochana. Już, już. Jest w porządku, drogie dziecko. Dam ci kolejną dawkę. Wszystko w porządku? – Wciąż kaszląc, Hermiona zdołała kiwnąć głową i zetrzeć łzy ze swoich policzków. Pielęgniarka pospieszyła znów do magazynu, cmokając z dezaprobatą. - Ty niewiarygodny palancie! - Wybacz mi. Możliwe, że nie była to najlepsza chwila, aby wspominać tą historię. Po chwili zrozumiała, że droczył się z nią. Nawet bardziej fascynującym było odkrycie, że przynosi jej to więcej radości – i niepokoju – niż ich zwykłe spotkania. - Severusie, skąd wiedziałeś, że coś się stało? Po chwili ciszy, odpowiedział. - Widocznie zaklęcie Somnium Redimio pozostawia szczątkowe oddziaływanie na jednostkach. Objawia się tym, że kiedy czułaś ból, ja też go… czułem. - Czułeś, jak złamałam rękę? – spytała zdziwiona dziewczyna. - Nie fizyczny ból, nie. Ale odczułem, że nie masz się dobrze. Pomimo tego, że była sama, poczuła, że jej twarz się rumieni. Oprócz miesięcy niepohamowanej żądzy, jaką dzielili, ten nowy aspekt ich więzi wydawał się nawet bardziej intymny. Nigdy wcześniej nie była połączona z nikim tak głęboko i teraz nie była pewna, jak na to zareagować. - Wracasz do swojego dormitorium? – Severus kontynuował cicho. - Nie, pani Pomfrey chce, żebym została tu na noc. - W takim razie odpoczywaj. - Będę. Dobranoc, Severusie… I dziękuję za troskę. Po chwili ciszy usłyszała miękką odpowiedź. - Cieszę się, że nic ci nie jest. Dobranoc, Hermiono. Przez całą noc spała dobrze. Właściwie, spała bardzo dobrze. Hermiona została obudzona wcześnie następnego ranka przez dzwonienie buteleczek i dźwięk oddechu kogoś, kto przy tych buteleczkach się znajdował. Pocierając dłońmi swoją twarz, podniosła się do pozycji siedzącej i zobaczyła, że drzwi do magazynu pani Pomfrey były otwarte. Ostrożnie wypróbowała swoje ramię. Wciąż trochę obolałe, ale na pewno jest lepiej. Kiedy tylko zrzuciła nogi na podłogę, pani Pomfrey weszła do pomieszczenia z rękami pełnymi różnych fiolek. - Oh, panno Granger! Mam nadzieję, że cię nie obudziłam! - Nie, w ogóle –skłamała gładko. – Jestem rannym ptaszkiem. - Jak się czujesz, moja droga? - O wiele lepiej, dziękuję. Mogę już wrócić do siebie? - Pozwól mi tylko sprawdzić parę rzeczy - odpowiedziała magomedyczka, umieszczając buteleczki na stole i wyciągając swoją różdżkę. Machnęła nią nad ręką dziewczyny kilka razy, następnie nad jej całym ciałem. – Jesteś w doskonałej formie, panno Granger. Oh, być młodym i mieć taką zdolność leczenia się! – Uśmiechnęła się ciepło do Hermiony, kiedy ta zaciągnęła na siebie z powrotem szatę. - Dziękuję, pani Pomfrey. Bardzo nie lubię tak po prostu wychodzić, ale mam dzisiaj dużo do zrobienia. - Ja też. Niestety, profesor Snape bardzo przyczynił się do tego, że nie zrobię dzisiaj nic z tego, co zaplanowałam! Na wspomnienie jego imienia Hermiona się zatrzymała. - Profesor Snape? – spytała ostrożnie. - Tak - odpowiedziała zirytowana pani Pomfrey, przekładając fiolki na stole. – Wpadł tu, jak burza tej nocy, chwilę po tym, jak zasnęłaś. Jestem zaskoczona, że cię tym nie obudził. Próbowałam wprowadzić go do mojego gabinetu, ale on wydawał się celowo prowadzić dyskusję właśnie tutaj. Tak między nami, byłam trochę zaniepokojona, że zacznie wpychać nos w nie swoje sprawy. Ciągle spoglądał w twoim kierunku, prawdopodobnie zastanawiając się, co się stało. Wypędzenie go stąd zajęło mi wieczność! Hermiona spojrzała w dół, koncentrując się na zapięciu swoich szat - jeśli mogło to pomóc w ukryciu jej ogłupiałego uśmiechu, tym lepiej. Przyszedł tu wczoraj, aby ją zobaczyć! Czuły podtekst tego zachowania nie umknął jej uwadze i zorientowała się, że tłumi chichot. Próbowała wymusić na swojej twarzy poważną minę, kiedy mugolski dywizjon cheerleaderek pojawił się nagle w jej głowie krzycząc ‘On mnie lubi! On mnie lubi! On mnie lubi!’ - A teraz - kontynuowała starsza kobieta nie zwracając uwagi na Hermionę. – Muszę spędzić większą część mojego poranka testując te eliksiry, bo płatki skałokrwista, które w nich użył MOGĄ być skażone. No błagam! Naprawdę chciała łączyć się z pani Pomfrey w bólu, ale trudno jest współczuć z siódmego nieba. Nie rozmawiali o tym nowo-odkrytym aspekcie ich relacji – nie było potrzeby. Nauczyli się sposobu, w jaki radzili sobie z wzajemnymi humorami i emocjami, budując samo-zaciskający się mur naokoło siebie, którego nikt z zewnątrz nie mógł przejść. Hermiona nauczyła się, że kiedy Severus miał dzień wypełniony wyjątkowo frustrującymi spotkaniami z uczniami, skłaniał się ku fantazjom o prymitywnym, niemalże zwierzęcym kopulowaniu. Schematycznie, kiedy jego dzień był dobry, zwykł rysować obrazy namiętnego i czułego uprawiania miłości. Musiałaby być mocno przyciśnięta do muru, żeby powiedziała, które z nich wolała. Siedząc w sali profesora Binnsa na zajęciach Historii Magii pewnego popołudnia, Hermiona zauważyła, że usilnie stara się nie zasnąć. Jako uczeń siódmego roku, nie musiała uczęszczać na te lekcje, ale postawiła przed sobą wyzwanie, aby przebrnąć przez nie przez jeszcze jeden rok. To był właśnie jeden z takich dni, w których żałowała swojej decyzji. Niebieskie niebo, białe chmurki… Był to książkowy przykład letniego dnia i po jeden z pierwszych razów, Hermiona nie miała ochoty na naukę. Chciała być na zewnątrz, wylegując się na trawie z przyjaciółmi, kąpiąc się w cieple promieni słonecznych i zapomnieć o wszystkich zobowiązaniach, które zwykle były jej priorytetem. Jego głos był tak cichy, że na początku myślała, że po prostu przysnęła na chwilę. - Hermiono. Poderwała się na krześle, rozglądając się wokoło, aby zobaczyć, czy ktokolwiek przyłapał ją na drzemaniu. Na szczęście, wszyscy inni uczniowie też wpatrywali się nieobecnie w jakiś jeden punkt w sali albo spali w swoich siedzeniach. Duch, unoszący się nad biurkiem z przodu pomieszczenia pozostawał nieświadomy braku zainteresowania, jaki panował na jego zajęciach i kontynuował, zwyczajowo monotonnie. - Severus? - Mmmm. Kochana, mała dziewczyna – wymamrotał. – Taka miękka, tak piękna. Chcę cię, Hermiono. - Severusie, jestem teraz w klasie. - Mhm, wiem. – wyjaśnił. – Historia Magii, domyślam się? - Co ty wyprawiasz? – pomimo tego, że wiedziała, że nikt nie mógł usłyszeć jej myśli, rzucała nerwowe spojrzenia dookoła pomieszczenia. - Myślę o tobie. – Jego głos był wcieloną niewinnością, niegodziwie równoważącą fale żądzy, jakie przepływały przez jej ciało. - Nie mogę – powiedziała stanowczo. – Nie tutaj. Nie teraz. - Rozumiem – odpowiedział gładko Severus. – Więc nie powinienem robić tego? Natychmiastowo jej umysł został wypełniony wizją jej samej związanej na łóżku, leżącej na brzuchu z szeroko rozstawionymi nogami. Jedynym źródłem światła w pokoju była pojedyncza świeca umieszczona nad zagłówkiem łóżka. Severus unosił się nad nią powoli przesuwając językiem pomiędzy szczytem jej ramienia, a szyją. Kiedy otworzył swoje usta, aby zawładnąć jej miękką skórą, mogła zobaczyć, jak delikatnie wypycha swoje biodra do przodu, a główka jego twardego penisa znika pomiędzy jej nabrzmiałymi i śliskimi wargami. Jej głośne sapnięcie spowodowało odwrócenie się profesora Binnsa i kilku uczniów w jej stronę. Szybko zamaskowała je kaszlem, co dawało jej nie tylko dobre wyjaśnienie tego zakłócenia, ale pozwoliło jej też na zakrycie dłońmi zarumienionej twarzy. - Severusie, przestań! - Przepraszam, kochanie. Może to jest lepsze? Kolejny obraz przedstawiał ją siedzącą na nim okrakiem na krześle. Tyłem do niego z nogami schowanymi pod siebie, obok niego na siedzeniu. Pochylała się do tyłu, w jego kierunku, powodując wypięcie swojego biustu do przodu. Jedna jej pierś przykryta była dłonią Snape’a, jego palce ściskały i pocierały jej sztywne sutki, kiedy jego język siał spustoszenie w jej uchu. Jego oddech był szorstki, urywany i dyszący. Pozwalając sobie spojrzeć w dół jego drugiej ręki, przełknęła gardłowy jęk. Szeroko rozstawione nogi i przechylenie bioder zapewniły jej nieosłonięty widok jego grubego penisa tłoczącego się do jej pochwy. Jego biodra unosiły się z krzesła przy każdym brutalnym pchnięciu, a Hermiona była zahipnotyzowana widokiem wilgotności połyskującej na jego twardym członku. ‘Moje soki,’ zauważyła i poczuła nagły przypływ wilgoci pomiędzy nogami. Trzy palce jego lewej dłoni były przyciśnięte do jej łechtaczki, pocierając ją narowiście. Podczas patrzenia na siebie podnoszącą się opadającą na nabrzmiałego kutasa Mistrza Eliksirów, przycisnęła do siebie mocno uda pod ławką, w której siedziała. Ręka drgała jej nieumyślnie, pragnąc sięgnąć w dół, aby załagodzić pulsujący ból pomiędzy nogami. Mogła słyszeć swój własny krzyk za każdym razem, kiedy jego penis zanurzał się w niej. - Bogowie! Oh! Tak! Oh! Aaa! Mocniej! Oh! Pieprz! Mnie! Bogowie! Tak! - Severusie - błagała w swoich myślach. – Proszę, nie rób tego. - Oh, ale ja chcę ci to zrobić, Hermiono! Chcę zatapiać się w tobie raz za razem. – Gnany przez jej niespokojne kwilenie, wyjęczał. – Dotknij się. - Severusie, nie! - Dlaczego nie? - To jest…to nie jest odpowiednie. Jego prychnięcie było szydercze, nawet w jej głowie. - Odpowiednie? Wątpię, aby teraz był czas, aby przejmować się byciem odpowiednim, moja droga. Nic, co robiliśmy do tej pory nie było nawet blisko bycia odpowiednim. - Na Merlina, Severusie, jestem na lekcji! - To co? – wycedził leniwie. – I tak nie uważasz. Dotknij się dla mnie. - A co zrobiłby pan, gdyby złapał pan kogoś robiącego to na pańskich zajęciach, profesorze? - Wiedząc, że zrobi, o co on poprosi, nie mogła powstrzymać się przed pytaniem. - Sto punktów od danego domu i dwa tygodnie szlabanu – odpowiedział brzmiąc na całkowicie znudzonego. – Ale to nie jest taka sama sytuacja. Chcę, abyś się dotknęła. Chcę, abyś dotykała swoich mokrych warg, palcami, udając, że to ja wewnątrz ciebie, że ja cię dotykam sprawiając, że dochodzisz. W pół świadoma tego, co robi, ręka Hermiony wślizgnęła się pod jej szaty i podciągnęła spódniczkę w górę, pomiędzy jej nogami. Skupiła się na obrazie w swojej głowie – gdzie jej postać wyraźnie zbliżała się na krawędź orgazmu, kiedy palec Snape’a pocierał jej łechtaczkę, jakby zaspakajając szczególnie złośliwe swędzenie. Zjechała w dół na swoim krześle i wślizgnęła swoją rękę pod majtki. Rzucając szybkie spojrzenie wokoło na swoich kolegów, którzy wszyscy jeszcze raz popadli w zapomnienie, przebiegła jednym palcem od swojego wejścia do łechtaczki. Krótki wdech przez nos podpowiedział mu, że robiła to, o co ją poprosił. W ich fantazji, warknął głośno i zaczął wpychać w nią palce jeszcze mocniej, przy akompaniamencie szorstkiego jęku w odpowiedzi na każdy ruch. Hermiona zdziwiła się czując własną wilgotność, kiedy wsunęła w siebie jeden palec, zsuwając się jeszcze niżej w swoim siedzeniu, aby potrzeć rozgrzaną łechtaczkę swoją dłonią. Kiedy patrzyła na parę w swoim umyśle, ścisnęła razem swoje uda i zaczęła czuć zawroty głowy. - Tak jest, Hermiono. Bogowie, jesteś niesamowita! - Severusie - wydyszała. – Muszę przestać. Nie mogę skończyć tutaj, nie ma opcji! - Wyjdź zatem z klasy. - Co? - Opuść pomieszczenie. Powiedz Binnsowi, że nie czujesz się dobrze. Że musisz skorzystać z toalety. Nie do końca kłamstwo, czyż nie, panno Granger? – Jego mroczny, cichy śmiech wstrząsnął nią, a jej biodra szarpnęły mimowolnie. Ostrożnie poprawiając swoje ubranie, uniosła rękę – wciąż wilgotną od jej własnych soków – i poprosiła o pozwolenie skorzystania z toalety. Ruszyła w dół korytarza, ani trochę nieświadoma tego, co robi. Skręciła ślepo w kierunku przejścia po lewej stronie. Jej puste oczy patrzyły wprost, ale za nimi szalały nieokiełznane wizje ust Snape’a, jego języka i palców na jej skórze. Każdy krok, jaki robiła powodował, że świerzbienie pomiędzy jej nogami pogłębiało się, a minimalny nacisk materiału bluzki na jej sutki był niemalże bolesny. Kiedy przechodziła przez skrzyżowanie korytarzy, została złapana w nagłym wirze czerni i pociągnięta do tyłu do ciasnej, schowanej wnęki przy końcu przejścia. Severus. Popychając ją na ścianę, przycisnął swoje czoło do jej i wyszeptał. - Dokończ to, Hermiono. - Nie mogę – wydyszała i kiedy nagle uświadomiła sobie jego bliskość, szarpnęła do przodu próbując go pocałować, ale złapał jej ramiona i pchnął delikatnie z powrotem na ścianę. - Zrób to! Skończ to dla mnie, teraz. Tutaj. Chcę cię zobaczyć. Czując zawroty głowy z powodu żądzy, pospiesznie odpięła swoje szkolne szaty i pozwoliła im zwisać. Podrywając swoją spódnicę do góry lewą ręką, zanurzyła swoją prawą w majtkach i zaczęła pocierać nią figlarnie. - Oh, bogowie! – jęknął Severus, czołem przy jej czole, z włosami kołyszącymi się delikatnie przed jej twarzą w rytm jej ruchów. Jego głos spowodował jej rozwarcie się, pozwalając jej palcom jeszcze raz wślizgnąć się do jej mokrej dziurki. Wnęka, w której stali wypełniona była dźwiękiem ich urywanych oddechów i mokrymi, klepiącymi dźwiękami jej masturbacji. - Severusie, proszę, dotknij mnie! – jęknęła, pochylając się w stronę jego ciała. - Nie! – odpowiedział z pasją dławiącą jego słowa. Czuła jego ręce mocno zaciśnięte na jej ramionach. Jego usta były tylko kilka centymetrów od jej, więc wysunęła swój język, próbując go dosięgnąć. Odciągnął ją od siebie patrząc wzrokiem, którego ekspresja graniczyła z bólem. Ciepło płynące z jego ciała zalało ją, kiedy zaczęła trącać swoją łechtaczkę z zawrotną prędkością. - Merlinie, oh, bogowie! – Palące uczucie skumulowane w jej pochwie zaczęło rozprzestrzeniać się na jej nogi i brzuch, obwieszczając zbliżający się szczyt. Przechylając głowę do tyłu, wygięła się w kierunku Snape’a, drżąc, kiedy próbowała utrzymać swoje kolana przed ugięciem się pod nią. - Dobry Boże, Hermiono, dojdź dla mnie. Dojdź dla mnie! Dojdź dla mnie! – jego ciepły oddech na jej twarzy sprawił, że poczuła, jak mięśnie zaczynają się kurczyć. - Proszę! – wysapała. – Proszę, proszę, proszę, oh, teraz, Severusie, proszę! Kiedy poczuła, jak orgazm rozdziera się w niej, Severus wczepił swoje usta w jej skórę, tam, gdzie jej ramię łączyło się z szyją i zassał mocno, tłumiąc ryk, który opuścił jego gardło. I potem, kiedy spowodowana przez pożądanie mgła opadła, Hermiona uniosła swoją głowę, aby na niego spojrzeć i zdążyła tylko zobaczyć kolejny kłąb czerni. I już go nie było. To było trzy tygodnie przed zakończeniem.
niedziela, 13 listopada 2011, geesarts
Komentarze
2011/11/14 02:55:31
matko jedyna. ufff no niewiem co powiedziec. moze tyle ze masakra :) w dobrym sensie tego slowa. naprawde mi sie podoba. czekam na nastepna czaesc.
pozdrawiam sansz :) 2011/11/14 11:26:45
Z części na część robi się coraz ciekawiej i goręcej ;) Snape jest naprawdę niegrzeczny, tak dręczyć Hermionę podczas lekcji. Już się nie mogę doczekać następnego rozdziału. Pozdrawiam i życzę dużo weny przy tłumaczeniu :)
2011/11/14 13:57:36
Bogowie, w takim momencie?! To było mistrzowskie!
Ich połączenie umysłami, trochę przypomina mi rozmowy telefoniczne xD Ale żeby w klasie?! Merlinie, co by powiedział Binns, jakby Hermiona szczytowała na jego lekcji ;PP Kurde... ale Snape przyciskający ją do ściany i patrzący, jak robi sobie dobrze, to brak słów.. Który facet by nie skorzystał z takiej okazji = Tylko Snape ^^ I za to go uwielbiam tu, że potrafi trzymać się zasady: nic przed końcem roku :D Czekam na cd i pozdrawiam :) pysiame 2011/11/14 18:24:35
Uff.... Dobra, teraz chwila na dojście do siebie... Merlinie, to było gorrące! Ale że też go podkusiło, żeby na lekcji xD Nie mogę, tylko pomyśleć, co by się działo, jakby ktokolwiek to zobaczył xD Ja pierdziele, to dopiero ciekawy pomysł xD Obawiam się, że nie jestem w stanie napisać normalnego komentarza, bo co rusz wybucham śmiechem, jak myślę, że oni wszyscy tam zasypiali w tej klasie, a Hermiona, ze wszystkich ludzi Hermiona się mastrubuje w trakcie zajęć! xD Nie mogę... xD
Cudowne to było, naprawdę! Pozdrawiam i życzę Weny do dalszej pracy ;) Ines 2011/11/18 20:19:02
O mój... Nie mogę uwierzyć, że Hermiona to zrobiła. Dotykała się na lekcji! O kurczę, to dowodzi, że oboje są już na skraju wytrzymania. Jeszcze trzy tygodnie. Jeju, ubóstwiam Severusa i Hermionę w tym opowiadaniu.
Co do tłumaczenia- zdaje mi się, że każdy rozdział jest coraz lepszy. Weny i czasu do tłumaczenia! I więcej takich cudownych tekstów! Dzięki. Pozdrawiam, kasiol 2011/11/19 18:45:44
Witaj :) Chciałam tylko poinformować o najnowszej notce, która się pojawiła :) Serdecznie zapraszam :)
2011/11/19 23:12:33
O mamusiu.
O ja Cię pierdzielę. Cholera, no nie wiem, co napisać. Jaki on musiał być opanowany, żeby jej nie tknąć. W ogóle... no kuźwa, nie ogarniam xd Podobało mi się, strasznie. Tylko tyle jestem w stanie z siebie wykrzesać xd 2011/11/20 14:39:46
Ja chyba nie wytrzymam do kolejnej notki, to jest takie pikantne! Mogłabyś dawać mi znać na GG? 4194108 Błagam!
2011/11/20 19:53:08
WOW! Jestem pod wielkim wrażeniem. Ogromnym. Nie mogę się doczekać następnego rozdziału. Ten jest wspaniały. Aż się boję co będzie się działo gdy w końcu będą mogli się spotkać, tak naprawdę. Czekam więc z niecierpliwością na następny rozdział :)
2011/11/21 19:45:45
No Gee. Powiem że komętarz byłam w stanie dodać dopiero dwa dni po przeczytaniu tego rozdziału uff... Jeszcze nie do końca mi przeszło. Już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału
W wolnej chwili zapraszam do mnie www.dziennikihogwartu.blox.pl 2011/11/21 19:48:15
przepraszam za słowo "komętarz" aż mi wstyd niestety nie mogłam już edytować, a jak zapewne wszyscy zauważą poprawnie powinnam była napisać komentarz. Jeszcze raz przepraszam.
2011/11/22 21:38:41
A to... to jest w ogóle the best of!!! Najpierw ten uczuciowy aspekt ich związku?, relacji?, romansu? (chyba nie ma na to słowa...) a potem akcja na lekcji i kontynuacja na korytarzu. Wielkie WOW!!! Moje komentarze robią się coraz krótsze, ale zaczynam sobie przypominać poszczególne sceny i jest mi coraz cieplej... xD Mam nadzieję, że kolejna część będzie niebawem, bo inaczej będzie to zakrawać o sadyzm... Pozdr serdecznie i życzę weny!! ;)
2011/11/23 19:11:55
Jesteś okropna, zła niedobra! jak można skończyć w takim momencie?!
A tak na serio to wyobraźnia się pracuje czytając ten tekst. Fajne jest to, że ukazane jest nie tylko ich pożądanie, ale również stosunek do samych siebie. Te martwienie się Seva i Hermione. Wzbudza to takie poczucie bezpieczeństwa. Również dobrze jest ukazanie postawy Seva. Chodzi mi tu taj, że jest ukazany jako facet z krwi i kości. Nie potrafi wytrzymać z pożądania do Hermiony. Przetłumacz szybko kolejną notkę ;D Pozdrawiam :)) 2011/12/09 21:11:32
Nie chcesz przypadkiem zmienić sobie ustawień na blogu? Nie można komentować bez logowania a sporo osób nie posiada konta i ja piszę właśnie w imieniu tych osób (za prośbą Alien_ki). Pozdrawiam :)
P.S. Kiedy następna część?!?!?!?! xD 2011/12/15 16:56:15
Woow. Fantastyczne! Aż nie wiem co pisać! Wspaniałe! Ufff.
Nie dopatrzyłam się żadnych błędów ;) Zresztą czytając to człowiek nie zwraca raczej zbytniej uwagi na błędy! Z niecierpliwością czekam na następną cześć Pozdrawiam
Gość: P., esu76.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/01/14 13:51:10
Gee, powiedz że już niedługo coś dodasz?? prosimy ;)
Gość: TigramIngrow, netpanel-87-246-193-110.umcs.akademiki.lublin.pl
2012/01/17 17:28:12
Szybko, szybko! Następną część... Proszę!
Gość: Anna, dga26.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/01/26 16:42:17
o rany az brak mi slow
prosze dodaj nastepna czesc 2012/02/02 11:19:04
Ekhem, ekhem.
Droga Gee, gdzież jest nowa część tegoż opowiadania? Czekamy (nie)cierpliwie! :D Pozdrawiam! :D 2012/03/07 21:28:13
Bardzo mi się podoba pomysł i samo wykonanie tego opowiadania. Nie mogę się doczekac następnej części. Czekam z niecierpliwością.
2012/03/27 02:59:40
Salazarze... przeczytałam właśnie całość od początku i dalej czuję gorąco w całym ciele i czerwień na policzkach... to jest świetne :D zwłaszcza końcówka, chociaż na jej miejscu dopadłabym go też gdzieś w ciemnym zaułku, rozpaliłabym do czerwoności i zostawiła samemu sobie - niech zobaczy, jak to fajnie... :p
i aż mi się serce kroi, jak widzę, że prawdopodobnie nie doczekam się następnej części, patrząc na datę wrzucenia tego rozdziału... ale cóż, życie jest brutalne... 2012/04/01 00:49:38
nadrabiam zaległości w czytaniu opowiadań, i póki co jestem z tego bardzo zadowolona, lecz to, co spotkałam na tym blogu przewyższyło moje wszelkie oczekiwania!
To, co Snape wyrabiał Hermionie na lekcji Historii Magii było genialne! I mimo że przez cały rozdział nie czuć jego zwyczajowej wredności, to, jak się zachowuje zupełnie niweluje ten fakt. Mam nadzieję, że kolejne rozdziały pojawią się szybko :) Wiem, że ciężko jest się zabrać do pisania, zwłaszcza jak weny brak. Zatem życzę Ci jej i jednocześnie zapraszam na silvereyes.blox.pl/html. Co jakiś czas pojawiają się nowe rozdziały, jeśli jeszcze nie miałaś do czynienia z moją twórczością, to liczę, że znajdziesz dla mnie chwilę i wkrótce będę mogła cieszyć się Twoją opinią na jej temat. Pozwól też, że dodam Cię do linków na moim blogu :) Pozdrawiam! ps. Czarodziejskie dopasowanie dosłownie rzuciło mnie na łopatki. świetny pomysł :P 2012/04/04 20:59:26
Gee, kiedy coś nowego? wybacz, że cię gnębię ale ta historia powala na kolana. Scena na lekcji mnie powaliła, a rozłożył tekst Hermiony do Harrego i mroczny śmiech naszego ME. No nic czekam na cd. weny na tlumaczenie Gee!!
|
|
Wiesz, chyba nie nadaję się na betę, nie mam czasu :/ Ale Fleur sobie świetnie poradziła, nie dopatrzyłam się żadnych błędów :)
Tłumacz kolejną część, bo jestem piekielnie ciekawa co dalej!
Pozdrawiam!
mionka94